Światowa gospodarka wysyła coraz gorsze sygnały, a ostatni krach na giełdach odzwierciedla obawy inwestorów przed poważnym spowolnieniem, wręcz recesją. Jeśli do niej dojdzie, Polska może ucierpieć nawet bardziej niż na przełomie lat 2008 i 2009
Na jednym z rysunków Andrzeja Mleczki narciarz ostro wirażuje, mijając tyczki z dobrze znanymi Polakom datami: 1956, 1970, 1976, 1980, 1981, 1989. Teraz mamy inny slalom. Narciarz z trudem mija tyczki z flagami Grecji, Irlandii, Portugalii, znów Grecji, Włoch, USA, a na dole już majaczą kolejne. Tylko wciąż ma ten sam szalony wyraz twarzy.
Wizja kryzysu
Ostatnie spadki na giełdach to kara, jaką rynki wymierzyły politykom za niefrasobliwe podejście do problemu zadłużenia i niezdolność do podejmowania trudnych decyzji o cięciach wydatków. Straciły wiarę w polityków, którzy tygodniami prowadzili targi w Kongresie. Przede wszystkim dały wyraz obawom o powrót recesji. Bo recesja to zwielokrotnienie problemu zadłużenia, który już teraz daje nam się mocno we znaki.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.