Likwidacja przywilejów emerytalnych, trzymanie finansów w ryzach, ale też możliwość podwyżki składki rentowej czy sięgnięcia do kieszeni bogatych – to odpowiedź partii na pytanie, jak złagodzić niekorzystne skutki kryzysu
Wystarczyło kilka dni spadków na giełdach, pesymistycznych informacji płynących z gospodarki amerykańskiej i europejskiej oraz zapowiedzi ekonomistów o zbliżającej się drugiej fali globalnej recesji, aby polscy politycy zaczęli głośno mówić o reformach, o których jeszcze przed chwilą wspominali jedynie półgębkiem. Wygląda na to, że zagadnienia, które jeszcze przed chwilą były spychane na margines i zamiatane pod dywan, mogą się stać głównymi tematami zbliżającej się kampanii wyborczej.
Partie mówią zarówno o środkach doraźnych, jakie należy podjąć, aby zniwelować skutki ewentualnego kryzysu, jak i prowadzą rozważania systemowe – na naszych łamach proponują reformy strukturalne, których skutki będą odczuwalne dopiero za kilkanaście lat, ale za to budują wiarygodność polskich finansów publicznych. Paradoksalnie najbardziej konkretne w zapowiedziach okazało się PSL.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.