Konflikt między amerykańską komisją nadzoru giełdowego (SEC) a agencjami ratingowymi tlił się od miesięcy. Jednak dopiero po degradacji USA przez Standard & Poor’s SEC zażądała ujawnienia metodologii i procedur postępowania w przypadku pomyłek. Nadzór proponuje, by wpadki agencji były jawne.
Pretekstem stała się nie tyle sama decyzja S&P, ile wyliczenia, które za nią stały. Biały Dom utrzymuje, że agencja pomyliła się w swoich kalkulacjach o – bagatela – 2 bln dol. O taką kwotę zawyżono wydatki uznaniowe administracji. – Powstają w ten sposób fundamentalne pytania o wiarygodność i spójność działań agencji – mówił John Bellows z Departamentu Skarbu.
Polityka negowania błędów
8 sierpnia do akcji weszła SEC, wystosowując list do S&P z żądaniem bardziej klarownej polityki na wypadek błędów oraz ujawnienia metodologii pracy. Agencja najpierw nie przyznawała się do pomyłki, a następnie ją zbagatelizowała, twierdząc, że nie wpływa ona na ogólną ocenę sytuacji. SEC ma jednak instrumenty, by wymóc na agencjach zmiany. Komisja może cofnąć rejestrację agencji w sytuacji, gdy dojdzie do przecieku informacji o planowanej degradacji któregoś z podmiotów, na co ponoć istnieją dowody.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.