Ministerstwo Finansów podało niedawno, że ubiegłoroczny deficyt budżetowy wyniósł 25 mld zł, a nie 40 mld zł. Ta wartość niewiele mówi, bo największe znaczenie ma deficyt finansów publicznych, który jeszcze nie jest znany. Ale wiadomo, że skoro budżet państwa poradził sobie lepiej, to i wynik dla całego sektora będzie korzystniejszy od zapowiadanego.
Jednak nie oznacza to, że walka z deficytem się kończy. Trwa chyba od lat 20. i pewnie potrwa jeszcze długo. Tymczasem sprawę dałoby się załatwić szybciej, po prostu uchwalając ustawę o konieczności zrównoważenia finansów państwa czy też nakazującą budżetowi utrzymywać nadwyżkę.
Oczywiście samo uchwalenie prawa nie oznacza od razu, że będzie ono stosowane. Ale z drugiej strony są zapisy, które najwyraźniej stanowią wręcz świętość (oczywiście, w rozumieniu rządu i administracji, co oznacza, że obchodzi się je w mniejszym stopniu niż inne). Ot, choćby zapisy ostrożnościowe – mimo że progi utrudniają życie, a ich nieprzekraczanie wymaga sporo wysiłku i ogromnej kosmetyki, nikt nie chce ich likwidować. A przecież zakaz deficytu będzie wyglądał jeszcze lepiej – nawet jeśli okaże się, że wielu instytucji się nie wlicza przy liczeniu wartości dziury w kasie państwa.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.