Trwają wielkie łowy na twój portfel. Specjalne siły uderzają w zmysły, wykorzystują wspomnienia, działają podprogowo. Nawet klienci sklepów internetowych nie są bezpieczni.
Marketingowcy żartują, że wolna wola konsumentów jest jak yeti: podobno istnieje, ale nikt jej nie widział. A im bardziej klient stara się kierować rozsądkiem, im bardziej jest przekonany, że ma oczy wokół głowy i zna wszystkie sprzedażowe sztuczki, tym łatwiej daje się sterować specjalistom od reklamy, merchandisingu i psychologii.
Jedni będą oczywiście przekonywać, że poddawanie się konsumpcjonizmowi prowadzi do poważnych tarapatów: zadłużenie się ponad miarę to prosta ścieżka do nakręcenia spirali kryzysu. Inni będą w tym upatrywać samych zalet: przecież konsumpcja wewnętrzna odpowiada za sporą część rozwoju gospodarczego kraju, i jak widać – powstrzymuje w Polsce napór kryzysu.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.