W cieniu populistycznych chwytów tej najbardziej bezideowej kampanii w dziejach Ameryki na jej wynik nerwowo czekają finansiści.
– Odbyło się u nas któregoś wieczora nieformalne spotkanie, z pizzą i piwem. Zeszło na wybory. Kierownictwo generalnie uważa Donalda Trumpa za wariata. Jako biznesmen się skompromitował. Ale jego absolutny brak doświadczenia politycznego może być z naszej perspektywy wielkim atutem – mówi DGP menedżer średniego szczebla w jednym z dużych banków inwestycyjnych. – Jeżeli on zupełnie nie ma zaplecza, a jest nam generalnie życzliwy, to mamy duże pole do popisu, by wpłynąć na niego i obsadzić resorty gospodarcze potrzebnymi nam ludźmi. A potem sterować jego polityką. Taka jest wykładnia firmy – dodaje. Te słowa jak w soczewce skupiają pragmatyzm Wall Street w odniesieniu do wyborów. Z jednej strony panuje atmosfera lęku przed ich nieprzewidywalnością. Z drugiej przekonanie, że w zasadzie z każdym z kandydatów można wypracować porozumienie i zapewnić sobie co najmniej życzliwą neutralność.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.