Komentarze GP: Zarabianie na kursach walut

Łukasz Korycki
Łukasz KoryckiDGP
12 września 2008

Bank nie jest instytucją charytatywną. Działa, żeby zarabiać. Czasem jednak trudno nie odnieść wrażenia, że ta chęć zarobku jest zbliżona do zwykłej chciwości. Weźmy tzw. spready, czyli różnice w kursach walutowych przy zaciąganiu i spłacaniu kredytów walutowych.

W niektórych bankach sięgają one 10 proc. A to oznacza, że biorąc kredyt we frankach na 200 tys. zł, już w momencie złożenia podpisu na umowie jesteśmy winni bankowi 240 tys. zł (nie uwzględniając oprocentowania i opłat manipulacyjnych). Idealnie byłoby, gdyby spreadu w ogóle nie było, a bank rozliczał nas z kredytu, uwzględniając średni kurs walut w NBP. Zarabiałby przecież i tak, głównie na oprocentowaniu. Tylko który bank jako pierwszy zdecyduje się na wykonanie takiego kroku? A klient na razie, wybierając się po kredyt, niech sprawdzi, czy przypadkiem atrakcyjnemu oprocentowaniu nie towarzyszy niekorzystnie wysoki spread w tabeli kursów banku.

Pozostało 91% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: GP
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.