Bank nie jest instytucją charytatywną. Działa, żeby zarabiać. Czasem jednak trudno nie odnieść wrażenia, że ta chęć zarobku jest zbliżona do zwykłej chciwości. Weźmy tzw. spready, czyli różnice w kursach walutowych przy zaciąganiu i spłacaniu kredytów walutowych.
W niektórych bankach sięgają one 10 proc. A to oznacza, że biorąc kredyt we frankach na 200 tys. zł, już w momencie złożenia podpisu na umowie jesteśmy winni bankowi 240 tys. zł (nie uwzględniając oprocentowania i opłat manipulacyjnych). Idealnie byłoby, gdyby spreadu w ogóle nie było, a bank rozliczał nas z kredytu, uwzględniając średni kurs walut w NBP. Zarabiałby przecież i tak, głównie na oprocentowaniu. Tylko który bank jako pierwszy zdecyduje się na wykonanie takiego kroku? A klient na razie, wybierając się po kredyt, niech sprawdzi, czy przypadkiem atrakcyjnemu oprocentowaniu nie towarzyszy niekorzystnie wysoki spread w tabeli kursów banku.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)