Komentarz do planów nowego rządu dotyczących zwiększania dochodów i wydatków budżetu można streścić w czterech słowach: najpierw dochody, później wydatki. Niestety, wiele wskazuje na to, że w Prawie i Sprawiedliwości dominuje inne podejście. Może nie „najpierw wydatki, później dochody”, ale niezbyt od tego odległe przekonanie, że uda się równocześnie zwiększać wydatki i dochody państwa. To dość niebezpieczne myślenie.
Najbardziej znamienny przykład to 500-złotowy dodatek na dziecko, pomysł, który poniekąd sfinansuje się sam: rodziny, które dostaną pieniądze, będą je wydawać, płacąc przy okazji VAT czy akcyzę (miejmy nadzieję, że tę paliwową). W części tak mogłoby być. Ale jeśli ktoś dostanie 500 zł w kwietniu przyszłego roku, to ile razy musiałyby one w ciągu tego miesiąca przejść z ręki do ręki, żeby wygenerować budżetowi tyle dochodów, by pozwoliły wypłacić dodatek w kolejnym miesiącu (a raczej – za dwa miesiące, bo trzeba dodać czas na rozliczenie)?
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

!["Ludzie uciekali jak fala tsunami". Dramatyczna relacja świadka strzelaniny w Krakowie [ROZMOWA]](https://infor-web-static.incdn.pl/dgpstatic/upload/b3dza2ltLXJ5bmt1LTM5MzExMTM0LmpwZyIsInciOjE0MDB9-c15a75d7.webp)