W przypadku zagrożenia upadłością spółki giełdowej, której akcje posiadamy, warto wcześniej podjąć decyzję, jak zakończyć inwestycję.
Mogłoby się wydawać, że na łamach gazet poruszone zostały wszystkie możliwe aspekty zawieranych przez spółki umów zabezpieczających przepływy walutowe czy też, ujmując rzecz bardziej kolokwialnie, toksycznych opcji. Odnoszę jednak wrażenie, że w natłoku wszystkich informacji płynących z rynku, komentarzy analityków i planowanych postępowań sądowych, powoli zaczyna zanikać problem sytuacji akcjonariuszy mniejszościowych.
Ujemna wycena otwartych pozycji na instrumentach pochodnych niekoniecznie musi oznaczać, że spółka znalazła się w sytuacji bez wyjścia. Większość podmiotów poradzi sobie ze skutkami nierozsądnych decyzji zarządzających. Inne przetrwają długotrwałe postępowanie upadłościowe bez zawieszenia działalności operacyjnej, a w ramach zawartego układu zaspokojeni zostaną wierzyciele. W obu przypadkach akcjonariusze poniosą konsekwencje finansowe. Wytrwali, czy też odważni, będą być może kiedyś z nawiązką wynagrodzeni. Pozostaje jednak niemała grupa akcjonariuszy, których spółka zostanie zlikwidowana, a jej akcje nie tylko nie będą przedstawiały żadnej wartości, akcji po prostu nie będzie.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.