Starcie ekonomistów nieuniknione: Neoklasyk kontra heterodoks

Ekonomia, gospodarka, biznes
Zanim zaczniemy śledzić wymianę ciosów, przyjrzyjmy się pięściarzom. Na początek obrońca tytułu, czyli ekonomia neoklasyczna, zwana też ekonomią głównego nurtu. Co to takiego? ShutterStock
13 września 2015

Wyobraźmy sobie, że pokryzysowa debata ekonomiczna to walka bokserska. W narożniku niebieskim przedstawiciel ekonomii neoklasycznej. Absolutny mistrz, lecz ostatnio w słabej kondycji. W narożniku czerwonym pretendent. Zawodnik z obozu ekonomii heterodoksyjnej, do niedawna boksujący w amatorskiej lidze. Słychać gong. Starcie się rozpoczyna

Zanim zaczniemy śledzić wymianę ciosów, przyjrzyjmy się pięściarzom. Na początek obrońca tytułu, czyli ekonomia neoklasyczna, zwana też ekonomią głównego nurtu. Co to takiego? Najłatwiej mówić o jej początkach. Wyrosła w latach 70. XIX w. z prac takich myślicieli, jak Anglik William Jevons czy Francuz Léon Walras. A przede wszystkim Alfred Marshall – postać ciesząca się w swoim czasie popularnością porównywalną z tą, którą cieszyć się będą później John Maynard Keynes i Milton Friedman.

Pozostało 97% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.