Nie wpuszczajmy aż tak szeroko do Polski firm z zagranicy – apelują rodzimi przedsiębiorcy. To reakcja na mur certyfikatów, homologacji i standardów, przez który próbują się przebić za granicą.
– Od trzech lat próbuję dostarczyć urządzenia kolejowe z fabryk w Polsce na rynek niemiecki. Certyfikat z tamtejszego urzędu transportu kolejowego otrzymaliśmy w ciągu 30 dni. Ale na notyfikację z Deutsche Bahn nie doczekaliśmy się do dziś, bo niemiecki inwestor chroni swoich dostawców – mówi Marek Nowakowski z zarządu TrackTecu. – Podobne do niemieckich procedury, które służą ochronie rynku przed konkurencją z zewnątrz, stosują inwestorzy w większości zachodnich krajów. Nie rozumiem, dlaczego polski rynek zamówień publicznych jest tak szeroko otwarty – podkreśla.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.