Podobna sytuacja była w 2008 r. Wtedy wszystko staniało, bo zaczął się kryzys. Teraz mogłoby stanieć, gdyby wzmocnił się złoty. Jednak to można osiągnąć reformatorską polityką, a nie gestami na pokaz.
Kiedy drożeją żywność i paliwa, politycy czują się jak ryby w wodzie. Obojętnie czy mamy rok 2011, 2008 czy 2005, za każdym razem odbywa się ten sam spektakl, z rozpisanymi rolami i tekstami. Trudno nie mieć poczucia deja vu.
Od kilku miesięcy drożyzna jest na topie. Po obchodach rocznicy katastrofy smoleńskiej, które ją na chwilę przyćmiły, temat znów wróci do łask. W końcu wybory na horyzoncie, a cukier po 6 zł i benzyna po ponad 5 zł to świetna okazja, by wygłosić oświadczenie, zgłosić błyskotliwy pomysł.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.