Autopromocja

Resort finansów pożycza awansem na przyszły rok

pieniądze, finanse, złotówki
Pół roku wystarczyło Ministerstwu Finansów, aby pokryć blisko 70 proc. tegorocznych potrzeb pożyczkowych sięgających prawie 169 mld zł.ShutterStock
27 czerwca 2017

W wakacje resort nie zamierza się nadmiernie zadłużać, ale myśli już o finansowaniu na przyszły rok. Chce znów zapukać po pomoc do Chin i po raz pierwszy spróbować szczęścia w Australii.

2999175-i02-2017-122-000000400.jpg

Pół roku wystarczyło Ministerstwu Finansów, aby pokryć blisko 70 proc. tegorocznych potrzeb pożyczkowych sięgających prawie 169 mld zł. To kwota, jaką trzeba pożyczyć na sfinansowanie deficytu i wykup obligacji. Teoretycznie do końca roku nie musielibyśmy już się zadłużać, bo w kasie państwa zgromadzono poduszkę finansową sięgającą ok. 80 mld zł.

– Jesteśmy w komfortowej sytuacji, ponieważ na koniec czerwca stan środków złotowych i walutowych, jakie mamy do dyspozycji, będzie na rekordowo wysokim poziomie m.in. dzięki wpływowi zysku NBP – mówi Piotr Nowak, wiceminister finansów.

To pozwala resortowi finansów mocno ograniczyć sprzedaż papierów skarbowych w okresie lipiec–wrzesień do zaledwie 10 mld zł. Sytuacja jest na tyle komfortowa, że w trzecim kwartale 2–3 aukcje zostaną odwołane. MF przymierza się maksymalnie do dwóch przetargów, nie licząc tych, na których będzie zamieniał papiery zapadające w przyszłym roku i oferował takie, które trzeba wykupić później.

Po wakacjach resort wróci z ofertą dla inwestorów. Poduszka płynnościowa budżetu będzie w kolejnych miesiącach topniała. Dzisiaj jest rekordowa głównie dzięki mocnemu wzrostowi dochodów z VAT, które w ciągu pięciu miesięcy zwiększyły się o 30 proc. r./r. Dodatkowo MF wzorem lat ubiegłych swoje potrzeby pożyczkowe na 2017 r. prefinansował już pod koniec ubiegłego roku. W ten sposób zgromadził ponad 44 mld zł. W tym roku mechanizm działania będzie podobny, a resort finansów już zadłuża się akonto przyszłego roku.

– Do końca roku przeprowadzimy jeszcze kilka przetargów zamiany, tym samym ciężar wykupu zapadających w przyszłym roku obligacji zostanie istotnie zmniejszony – zapowiada Piotr Nowak i deklaruje, że na pewno będzie chciał w IV kw. sprzedać obligacje za więcej niż 10 mld zł i sfinansować 20–30 proc. proc. przyszłorocznych potrzeb pożyczkowych.

MF szykuje też większą aktywność na rynkach zagranicznych.

– Jest bardzo duże zainteresowanie inwestorów i dostajemy mnóstwo zapytań w tej sprawie. Możliwe są więc w ostatnich trzech miesiącach roku emisje w dolarze amerykańskim lub euro. Nie rezygnujemy też z bardziej egzotycznych rynków, które pozwalają nam dywersyfikować i poszerzać grupy inwestorów – informuje wiceminister finansów.

Resort finansów jest przygotowany, aby przeprowadzić kolejną emisję panda bonds, czyli obligacji w chińskim juanie.

– Zakładamy, że byłaby to emisja 3-letnich papierów za 3 mld juanów. Termin emisji zależeć będzie jednak od sytuacji na rynku chińskim i ostatecznego kosztu dla nas po zamianie pozyskanych środków na euro – deklaruje Piotr Nowak. MF chce mieć pewność, że wzorem emisji z ubiegłego roku rentowność będzie niska. W 2016 r., jako pierwszy europejski emitent papierów rządowych, sprzedaliśmy obligacje w Państwie Środka, a ich rentowność po zmianie juana na euro okazała się ujemna.

MF myśli też o otwarciu kolejnego programu emisyjnego w Chinach. Zanim do tego dojdzie, istnieje możliwość, że pojawimy się z ofertą długu na Antypodach. Kilka lat temu Polska zarejestrowała program emisji w Australii.

– To byłaby nasza pierwsza i historyczna emisja w dolarze australijskim, ale oczywiście jej przeprowadzenie będzie uzależnione od możliwego do uzyskania kosztu finansowania – wyjaśnia Piotr Nowak.

Także warunki, jakie zaoferują inwestorzy w Japonii, będą kluczowe przy decyzji o tym, czy pod koniec roku będzie sprzedaż obligacji w jenie. W listopadzie musimy bowiem wykupić papiery za 56 mld jenów, które sprzedaliśmy w 2012 r. Upadł za to pomysł zaoferowania długu w Indiach, finansowanie w rupiach okazało się nieopłacalne.

Sentyment do polskiego rynku jest w tym roku znacznie lepszy. W ubiegłym rządowe obligacje kilkakrotnie znalazły się na cenzurowanym, szczególnie w pierwszych miesiącach po wyborach i styczniowej obniżce ratingu. Sytuacja jednak się odwróciła, co widać choćby po prawie 18 mld zł napływu zagranicznego kapitału w nasze obligacje w złotym między styczniem a kwietniem.

– W tym roku sytuacja fiskalna jest dobra, a budżet bezpieczny. Większego ryzyka dla rynku papierów skarbowych nie ma. Teraz obserwujemy jednak rosnące zainteresowanie obligacjami korporacyjnymi wśród inwestorów, więc popyt na emisje rządowe byłby mniejszy – mówi Marcin Luziński, ekonomista BZ WBK, i zwraca uwagę, że z tego punktu widzenia rozpoczęcie prefinansowania w IV kw. to dobry ruch, bo będzie wiadomo, ile trzeba pożyczyć w 2018 r.

Na chętnych do finansowania naszych potrzeb zarządzający długiem w MF nie powinni narzekać. Tym bardziej że doceniają nas eksperci. Za sprzedaż obligacji w ubiegłym roku zebraliśmy pięć nagród, a najwięcej laurów przypadło pierwszej rządowej emisji na świecie zielonych obligacji, z której środki pójdą na finansowanie proekologicznych projektów. 

Od Japończyków wkrótce musimy wykupić papiery za 56 mld jenów

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.