Politycy na kursie kolizyjnym z bankami centralnymi [OPINIA]

bank
Niezależność banków centralnych jako strażników wartości pieniądza i kreatorów polityki monetarnej była przez dekady niepodważalna, przynajmniej w rozwiniętych gospodarkach. ShutterStock
30 lipca 2019

Co łączy USA i Turcję? Nie tylko obecność w NATO, ale także coraz bardziej manifestowana pogarda polityczna dla niezależności banków centralnych, które rzekomo stoją na przeszkodzie dla świetlanego rozwoju gospodarek.

Niezależność banków centralnych jako strażników wartości pieniądza i kreatorów polityki monetarnej była przez dekady niepodważalna, przynajmniej w rozwiniętych gospodarkach. Ale to przechodzi już do historii, bo do polityki monetarnej wmieszała się czysta polityka, której celem jest wyłącznie utrzymanie władzy. Nie wzięło się to z powietrza. Kryzys finansowy w 2008 r. i groźba rozpadu strefy euro doprowadziły do przewartościowania w liberalnym postrzeganiu gospodarki, a przede wszystkim w praktyce działań politycznych. Mianownik był wspólny: najpierw zatrzymanie kryzysu, a potem odbudowanie wzrostu gospodarczego. W efekcie od dekady doświadczamy ekonomii 2.0, cechującej się nacjonalizacją na niespotykaną skalę instytucji finansowych zagrożonych upadłością, głównie banków i firm ubezpieczeniowych.

Pozostało 87% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.