Nie, to nie będzie kolejny tekst o TTIP. Czyli negocjowanym w tajemnicy przez USA i Komisję Europejską traktacie, który jeszcze bardziej liberalizuje handel międzynarodowy. Zwolennicy TTIP najpewniej i tak dostaną bowiem to, czego chcą. Nawet bez TTIP.
Stanie się tak z powodu układu CETA, czyli Kompleksowej Ekonomicznej Umowy Handlowej (Comprehensive Economic Trade Agreement), czegoś w rodzaju klonu TTIP. Tyle że regulującego relacje pomiędzy Unią Europejską a Kanadą. Różnica między CETA a TTIP polega na tym, że ten pierwszy został już wynegocjowany (teraz czeka na ratyfikację przez kraje członkowskie). A jego 1500 stron potwierdza wszystkie najgorsze strachy, jakie mają przed TTIP jego krytycy. Jest tu więc np. kluczowy mechanizm arbitrażu pomiędzy zagranicznym inwestorem a suwerennymi rządami krajów sygnatariuszy. Czyli dokładnie to, przed czym od wielu miesięcy biją na alarm co bardziej świadome media i organizacje pozarządowe.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.