Mamy największy spadek sprzedaży detalicznej od 15 lat. A do tego najgłębszy pesymizm w firmach w historii badań GUS.
II kwartał w naszej gospodarce zapowiada się źle. Nie działa to, co wydarzyło się w czasie poprzedniego kryzysu z lat 2008–2009. Wtedy Polacy długo nie poddawali się minorowym nastrojom panującym na świecie. Jeszcze w IV kwartale 2008 r. konsumpcja prywatna rosła o 5,7 proc., zwalniając w 2009 r. Ale to nadal był wzrost. Do tego gospodarkę utrzymywał na powierzchni rozpędzony eksport. Osłabienie złotego, do którego wówczas doszło, poprawiało rentowność handlu z zagranicą i umacniało pozycję naszych firm na zewnętrznych rynkach. Polscy przedsiębiorcy w pewnym sensie „jechali na gapę”, pośrednio korzystając z programów pobudzania popytu, jakie wtedy zaordynowały zachodnie rządy swoim gospodarkom. A rosnący eksport pomógł uniknąć recesji.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.