Godusławski: Strach broni przed budżetowym szaleństwem

Bartek Godusławski
Bartek GodusławskiDziennik Gazeta Prawna / Wojtek Gorski
9 listopada 2017

Wyborcze menu PiS zostało ułożone na bogato. Program „Rodzina 500 plus”, obniżka wieku emerytalnego i VAT, dwuipółkrotny wzrost kwoty wolnej, likwidacja podatku miedziowego i wiele, wiele innych dań ustawiono na stole. Rachunek też był wysoki, bo gdyby wszystkie pomysły weszły w życie jednocześnie, wydatki wzrosłyby o ponad 20 mld zł, a ubytek w dochodach sięgnąłby prawie dwukrotnie wyższej kwoty.

Dlatego już na starcie PiS musiał ułożyć listę priorytetów i podporządkować jej agendę „dobrej zmiany”. Możliwe wyjaśnienia są trzy. Po pierwsze, ekstrakasa na dzieci i możliwość opuszczenia rynku pracy przez kobiety w wieku 60 lat, a mężczyzn pięć lat później, suwerenowi wystarczy. To znaczy, że największa rata za wygrane wybory została opłacona, a resztę zobowiązań można umorzyć albo spłacić tylko w części. Druga opcja nakazuje przypuszczać, że tak jak w „Misiu” reżyser w partii rządzącej powiedział: „Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu”. Czyli budżet nie jest z gumy, stać nas na znacznie mniej, niż obiecywaliśmy, i trzeba racjonalnie wydzielać porcje. Pierwszy zrozumiał to Paweł Szałamacha, gdy zasiadł w fotelu ministra finansów. Długo blokował podwyżkę kwoty wolnej, a wiek emerytalny chciał zamrozić na poziomie 61/66 lat. Wśród jego rządowych kolegów zostało to jednak odebrane jako sypanie piachu w tryby maszyn, które odbudowują Polskę z „ruiny”. Jego następca Mateusz Morawiecki już wiedział, że z budżetową rzeczywistością trzeba iść czasem na kompromisy. Było mu z tym łatwiej, bo szerszym strumieniem zaczęły wpływać podatki. Dlatego udało się w kadłubkowej formie wprowadzić wyższą kwotę wolną dla najmniej zarabiających, co kasy państwa nie rujnuje i przy odpowiedniej oprawie PR można uznać za wypełnianie wyborczych zobowiązań. Co z tego, że obiecano 8 tys. zł dla wszystkich? Nic. Nikt rozsądny nie wierzył, że to się uda, a reszta chciała dać się uwieść wizji obniżki podatków. Trochę jak w nagranej i podsłuchanej rozmowie byłych ministrów PO Radosława Sikorskiego i Jacka Rostowskiego, gdzie jeden mówi, że „obietnice polityczne wiążą tylko tych, którzy w nie wierzą”, a drugi odpowiadał na to, że „dwa razy obiecać, to jak raz dotrzymać”.

Pozostało 61% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.