Wielki biznes nie musi dbać o klientów. Za straty zapłacą podatnicy

biznesmen
„Too big to fail” to idea spopularyzowana w trakcie kryzysu finansowego 2008 r. ShutterStock
10 kwietnia 2015

Wielki biznes jest wielki, bo służy ludziom. Nawet największy koncern straci władzę i wpływy, gdy straci klientów – zakładał w 1957 r. guru klasycznego liberalizmu Ludwig von Mises. Nazbyt optymistycznie. Nie przewidział, że w ciągu kolejnego półwiecza wielki biznes nauczy się, że odpływ klientów nie jest problemem, bo wynikłe z niego straty mogą pokrywać podatnicy.

4,7 bln dol. – ta kwota to równowartość PKB Polski z ostatnich dziesięciu lat. Albo sześciokrotność całego budżetu NASA od 1958 r., czyli od początku jej istnienia. To niemal sześćdziesiąt razy więcej niż wart jest majątek Billa Gatesa, najbogatszego człowieka na Ziemi. Można za nią wybudować 470 tys. km autostrad albo postawić 3133 wieże, takie jak Burj Khalifa w Dubaju, najwyższy budynek na świecie. Gdyby zaś rozdać ją wszystkim mieszkańcom Ziemi, to każdy z nas otrzymałby 643 dol. Za taką zapomogę można by kupić przyzwoity smartfon, telewizor, używany samochód albo żywić dziecko w Afryce Wschodniej przez... 2,5 roku.

Pozostało 96% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.