Miał być kurą znoszącą złote jaja. A nawet ósmym cudem świata. Miał zmienić nasze życie. Na razie jednak przywołuje raczej skojarzenia z pękającą bańką mydlaną.
Z dużej chmury mały deszcz, czyli niepełny produkt wypuszczony pod presją inwestorów. Tak podsumować można to, jak rynek przyjął Graph Search, najnowszą wyszukiwarkę społecznościowego giganta, którą założyciel Facebooka Mark Zuckeberg pokazał światu przed kilkoma dniami. Coraz więcej wskazuje na to, że rację miał Paul Deninger, jeden z dyrektorów zarządzających firmy doradczej Evercore Partners. Już w ubiegłym roku stwierdził, że Facebook to syf.
Napięcie rosło, spekulacji nie brakowało. Wróciły plotki o facebookowym telefonie, choć „Zuck” je dementował. Nowa wielka rzecz FB okazała się wyszukiwarką, która pozwala użytkownikom serwisu przeszukiwać jego zasoby, a jej algorytm zagląda też do informacji zamieszczonych na tablicach użytkowników, polubionych stron i zdjęć. Można wyszukiwać np. przez frazy: „znajomi mieszkający w Warszawie, lubiący fantasy i indyjską kuchnię”. W Polsce wyszukiwarka ma działać pod nazwą Socjogram (w socjometrii, będącej w socjologii metodą badania relacji między ludźmi w konkretnych strukturach, używa się socjogramu do przedstawiania wyników).
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.