Krach na rynkach finansowych sprawia, że w zasadzie nikt nie stawia krótkoterminowych prognoz. Analitycy techniczni linię wsparcia, która może powstrzymać spadki indeksu WIG20, kreślą na poziomie 2000-2100 pkt.
Analitycy Erste Banku są zdania, że wstrząsy na światowych rynkach finansowych spowodowały, że o tym, co obecnie dzieje się na giełdach, decydują tylko nastroje inwestorów. A ci starają się uciec od ryzyka i sprzedają akcje. Inwestorzy, którzy pozostają z akcjami w portfelu, preferują raczej papiery firm stabilnych i płacących dobre dywidendy niż spółki wzrostowe. Dobrych fundamentalnie firm i na dodatek po ostatniej fali wyprzedaży naprawdę tanich jest w Europie Zachodniej sporo. To sprawia, że trudno liczyć, by zagraniczni gracze kupowali akcje analogicznych firm na wschodzących rynkach Europy (w tym w Polsce). Trudno też spodziewać się, by nawet najbardziej atrakcyjne rynki wschodzące w tych trudnych czasach zachowywały się lepiej niż giełdy zachodnie.
- Ogromna zmienność notowań potwierdza, że inwestorzy nie są w stanie ocenić, jakie dalsze konsekwencje dla światowej gospodarki będzie miał kryzys amerykańskich instytucji finansowych. Dziś najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest osuwanie się rynku pod ciężarem bieżących informacji ze światowej gospodarki oraz wyników spółek za III kwartał - piszą analitycy Domu Inwestycyjnego BRE Banku w październikowym raporcie miesięcznym.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.