Bugaj: Brak progu nie likwiduje problemu

Ryszard Bugaj
Ryszard Bugaj, ekonomista, profesor PANNewspix
30 lipca 2013

Projekt nowelizacji budżetu, a bardziej jeszcze uchylenie pierwszego limitu zadłużenia (50 proc. PKB) wywołały prawdziwą burzę. To o tyle dziwne, że konieczność nowelizacji nie stanowi zaskoczenia. Co więcej, ta nowelizacja w praktyce musi polegać na zwiększeniu deficytu.

Brakująca kwota dochodów budżetu państwa jest na tyle duża, że nawet gdyby przyjąć opcję radykalnego cięcia wydatków, to nie wiadomo, jak ją zrealizować. Przecież pieniądze potrzebne są już, a duże oszczędności można osiągnąć tylko przez zmianę wielu ustaw. Do tego potrzebna jest nie tylko wola polityczna parlamentarzystów i, choćby niechętne, przyzwolenie społeczne, ale i czas. A czasu nie ma i to właściwie jest argument rozstrzygający. Dla porządku dodać trzeba mały argument ekonomiczny: gospodarka jest na granicy recesji, a deflacja puka do drzwi. W tej sytuacji ograniczenie wydatków państwa o brakującą kwotę (przyjmijmy, że byłoby to możliwe), tylko cudem nie przyniosłoby recesji.

Pozostało 85% treści
Ten artykuł przeczytasz tylko z aktywną subskrypcją Premium.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące


Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.