Kraby, pioruny i inne machiny strzelające. Wojna w Ukrainie to szansa, ale też zagrożenia dla polskiej zbrojeniówki

Haubice Krab
<p>Haubice Krab</p>Agencja Wyborcza.pl / Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.pl
8 lipca 2022

Wojna w Ukrainie sprawiła, że polska zbrojeniówka ma swoje pięć minut. Wcale nie jest oczywiste, że je wykorzysta

Swoje cele potrafi razić szybko i z dużej odległości. Jest dobrze przygotowany na ataki innych drapieżników. Najlepiej działa w stadzie, a jego naturalnym habitatem są kraje Europy Środkowej. Chodzi o kraba, polską armatohaubicę produkowaną przez Hutę Stalowa Wola.

To bardzo nowoczesne, nieźle opancerzone pojazdy na gąsienicach, które na odległość dziesiątek kilometrów rażą cele lądowe z precyzją do 2 m. Kilka tygodni temu na dziennik.pl jako pierwsi informowaliśmy o tym, że trzy dywizjony (54 sztuki) tych gąsienicowych potworów sprzedamy Ukrainie. Wartość tego kontraktu to ok. 2,7 mld zł, jest to więc największa transakcja eksportowa polskiego przemysłu obronnego od co najmniej 30 lat. Oczywiście, gdyby nie wojna, to szanse na realizację takiego kontraktu byłyby minimalne. Po przekazaniu najpierw kilkunastu sztuk z zasobów Wojska Polskiego udało się jednak taki sprzęt Ukraińcom także sprzedać. Fakt, że kraby to gatunek ekspansywny, to niejedyna dobra wiadomość z polskiej zbrojeniówki w ostatnich tygodniach.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.