Woś: I kto tu jest rozsądny?

6 lutego 2015

A gdyby tak postawić w gospodarce na pełną merytokrację? To znaczy odebrać politykom politykę fiskalną, czyli ich ostatni bastion wpływu na ekonomię. I niech o podatkach oraz wydatkach państwa decyduje jakieś technokratyczne ciało złożone z niezawisłych fachowców. Tak jak ma to już miejsce z polityką monetarną (bank centralny) albo sądownictwem. Co by się wtedy wydarzyło?

Nie, to nie jest pomysł zgłoszony przez jakiś libertariański think tank w stylu FOR Leszka Balcerowicza. To propozycja brytyjskiego ekonomisty z Oksfordu Simona Wrena-Lewisa. I nosi ona posmak subtelnej intelektualnej prowokacji, za którą kryje się kilka ciekawych myśli. Bo trzeba dodać, że Wren-Lewis żadnym libertarianinem nie jest. To jeden z  najbardziej zagorzałych krytyków prowadzonej przez konserwatywny rząd Davida Camerona polityki równoważenia budżetu za pomocą cięcia wydatków publicznych. Wren-Lewis nie narzeka na austerity z klasycznych moralizujących pozycji lewicowych (bieda, wykluczenie, cios w najsłabsze ogniwa społeczeństwa). Wren-Lewis jest raczej klasycznym keynesistą. A więc liberałem, który uważa, że kapitalizm trzeba czasem ratować przed nim samym. I mówi, że polityka cięć jest po prostu głupia. Bo prowadzi do mordowania wzrostu gospodarczego. Zwłaszcza w czasach taniego kredytu. A takie czasy mamy obecnie.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.