Restauracje mają pod górkę. W niektórych przypadkach straty to kilkadziesiąt tysięcy złotych tygodniowo

Restauracja stolik
Mniejsze obroty mają wszyscy, zarówno mali, jak i duzi przedsiębiorcy gastronomiczni. Choć słychać opinie, że paradoksalnie to ci drudzy mogą łatwiej wpaść w tarapaty. Duże powierzchnie oznaczają większy czynsz.ShutterStock
17 marca 2020

Branża już liczy straty. W niektórych przypadkach to kilkadziesiąt tysięcy złotych tygodniowo.

– Od soboty uruchomiliśmy dowóz do klienta. Dostarczamy kawę i przekąski rowerem. Jeśli odległość jest większa, korzystamy z samochodu – mówi właściciel klubokawiarni w Łodzi. Ale i tak notuje spadki sprzedaży. – Utarg w sobotę zwykle sięga kilku tysięcy złotych. W ostatnią mieliśmy go na poziomie kilkuset złotych. Jeśli sytuacja utrzyma się dłużej, nie będą miał z czego zapłacić pracownikom. Składki, które powinienem odprowadzić do ZUS, pochłoną połowę moich oszczędności na koncie. Liczę na szybkie uruchomienie pakietu pomocowego przez rząd – dodaje.

Pozostało 87% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Autopromocja
381453mega.png
381439mega.png
381484mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.