Sąd Najwyższy zażądał od działaczy związkowych Enei zwrotu nieruchomości wartych ok. 20 milionów złotych. Ale domy w większości już dawno zostały sprzedane.
Publikacja: 25 czerwca 2010, 03:00 Aktualizacja: 25 czerwca 2010, 13:34
Przez kilkanaście lat dwa związki zawodowe i garstka działaczy żyły z majątku Enei – spółki Skarbu Państwa. Do ich kieszeni przez dwa lata płynęły pieniądze z wyprzedawania nieruchomości, które Energetyka Poznańska – poprzednik Enei – wniosła do związkowej spółki. Według ostrożnych szacunków wartych 20 mln zł.
Związkowcy powinni zwracać nieruchomości od 2009 roku, do tej pory tego nie zrobili, bo je dawno sprzedali. Kilka tygodni temu Sąd Najwyższy odrzucił kasację związków zawodowych.
Historia sięga 1996 r. Ówczesna Energetyka Poznańska (dzisiejsza Enea) do spółki z zakładową „Solidarnością” i Związkiem Zawodowym Pracowników Energetyki Poznańskiej założyła firmę Biuro-Serwis. Większość udziałów trafiła w ręce organizacji związkowych. W pierwszym roku działalności Biuro-Serwis zarobiło ledwie 10 tys. zł. Wtedy na odsiecz ruszyła Energetyka. W 1997 r. przekazała spółce atrakcyjne budynki. 5 kamienic w Poznaniu i po jednej we Wrześni i w Szamotułach. Na lepszy rozruch pożyczyła 100 tys. zł, rok później dorzuciła pół miliona. Według wartości księgowej darowane przez Energetykę nieruchomości były wtedy warte blisko 3,5 mln zł.
Związkowcy zaczynają sprzedawać mieszkania już w 1998 r. Na początek piętnaście. Do kasy spółki trafia niewiele ponad 181 tys. zł. Cztery razy mniej niż wartość rynkowa, co BS przyznaje w swoim rocznym raporcie i odnotowuje, że spółka zamknęła rok ze stratą. Podobnie rok później. Kiedy wyprzedała kolejne 44 mieszkania w 3 kamienicach stojących przy ul. Strusia, kamienicy przy ul. Głogowskiej oraz reprezentacyjnej al. Marcinkowskiego. Za 44 lokale BS zainkasowało niewiele ponad 800 tys. zł. Większość sprzedanych mieszkań miała 60 – 70 metrów kwadratowych. – Za takie mieszkanie trzeba było zapłacić 60 – 80 tys. zł – mówi nam osoba znająca poznański rynek nieruchomości.
Jedno z mieszkań kupił Piotr Adamski, wówczas członek rady nadzorczej BS i działacz „Solidarności” Enei. Dziś jej przewodniczący. Chcieliśmy go zapytać, ile zapłacił za ten lokal. Nie odbierał jednak telefonu.
Rok 1999 r. Biuro-Serwis zakończyło ponad 830 tys. zł na minusie. Mimo to zarząd spółki wypłacał sobie po 10 tys. zł na rękę, a członkowie rady nadzorczej po kilka tysięcy złotych pensji. Zapytany przez nas kilka miesięcy temu Marek Boiński (członek „S” Enei i członek rady nadzorczej BS), dlaczego BS tak tanio sprzedawało nieruchomości, odpowiedział: „Obsługa takich lokali to były dodatkowe koszty, więc za symboliczną złotówkę przejmowali je pracownicy”. Proceder wyprzedaży trwał jeszcze dwa lata.
Potem związkowa spółka zaczęła żyć ze zleceń składanych jej przez Eneę (usługi biurowe, ochrona itp.). Usługi te kosztują energetycznego giganta w zależności od roku 5 – 9 mln zł. Janusz Śniadecki, przewodniczący Zrzeszenia Związków Zawodowych Pracowników Energetyki, kilka miesięcy temu przyznał bez ogródek: „To był dla nas drugi filar finansowania, oprócz składek członkowskich”. Tyle że w 2007 r. zysk BS wyniósł 350 tys. zł. W tym samym roku zarząd i rada nadzorca Biuro-Serwisu wypłaciły sobie 331 tys. zł. Czyli na działalność związkową zostało 19 tys. zł.
W 2008 r. Enea zwróciła się do sądu, aby wyjaśnić kwestię własności kamienic. Rok później sąd apelacyjny unieważnił akt notarialny, na mocy którego kamienice trafiły do BS. W tym roku wyrok ten utrzymał Sąd Najwyższy.
– Ale my nie jesteśmy w stanie odzyskać tych kamienic. BS nie dotrzymuje kolejnych terminów przekazania nam nieruchomości – mówi pracownik departamentu korporacyjnego Enei. Prezes Biura-Serwisu Andrzej Nitecki (wcześniej od 2000 do 2009 r. dyrektor departamentu kadr i administracji Enei) zapewnia, że wszystko jest w porządku. Na pytanie, dlaczego BS nie oddało jeszcze kamienic, nie był w stanie odpowiedzieć.
Tuczą się na spółkach Skarbu Państwa
Spółki Skarbu Państwa to eldorado dla działaczy związkowych. Zgodnie z ustawą o związkach zawodowych, jeżeli należy do niego odpowiednia liczba członków, przysługują im tzw. etaty związkowe. Za ich utrzymanie płaci zakład pracy. W KGHM – mającym ponad 18,5 tys. pracowników – takich etatów w 2008 r. było 42. Na pensje dla związkowców KGHM wydało dwa lata temu blisko 8 mln zł. Rekordzista zarobił 275 tys. Na to wynagrodzenie złożyły się: pensja, dwie nagrody jubileuszowe, nagroda z funduszu premiowego, 14. pensja, nagroda roczna, zaliczka na dodatkową nagrodę roczną, poczęstunek barbórkowy, nagroda z okazji dni górnika i hutnika.
Pensje to nie wszystkie koszty, jakie spółka płaci za działalność związków. W 2008 r. na utrzymanie biur związkowców KGHM wydało prawie 700 tys. zł. Złożyły się na to wynajęcie lokali, opłaty za telefony, zakup artykułów biurowych oraz paliwo. Jedno ze związkowych aut KGHM okrążyło w 2008 r. cztery razy kulę ziemską. Podobnie jest w spółkach węglowych. Tam uzwiązkowienie wynosi nawet 115 proc. załogi, bo można należeć do więcej niż jednego związku. Śląscy związkowcy przejęli kioski w kopalniach, w których górnicy realizują tzw. bony żywieniowe z funduszu socjalnego. Jest w nich o 30 proc. drożej niż w innych sklepach w mieście. Jeden z głównych postulatów kopalnianych związkowców, gdy dochodzi do sporu z dyrekcją, to podwyższenie wartości kuponu.
źródło:
Dziennik Gazeta Prawna
1: fornal z IP: 83.30.203.* (2010-06-25 08:08)
jak plebs sie dorwie do koryta to, tak to wlasnie wyglada i jest w porzadku...no nie solidaruchy ? swiete krowy zwiazkowcy, to oni rozwalaja cala gospodarke i zyja na koszt przecietnego obywatela. Ktos kto nie pracuje w duzej firmie gdzie sa zwiazki i tak musi pracowac na tych nierobow bo ich wynagrodzenia ida z naszych podatkow...zenujace i pora chyba z tym skonczyc.
2: Piotruś z IP: 91.94.199.* (2010-06-25 08:18)
No to wiadomo już w 100% na kogo głosować. Solidaruchy ukrywają się pod płaszczykiem PISu. Nowy Prezydent Bronisław Komorowski wraz z Rządem Donalda Tuska, Aleksandrem Gradem, Michałem Bonim pogoni szybko to towarzystwo wzajemnej adoracji prywatyzując NARESZCIE te państwowe molochy czyli wylęgarnie złodziejstwa, nepotyzmu i "szwagrowych interesów". Rozkruszyć ten beton jak najszybciej i po czystkach zacząć budować nowe spółki od nowa. Udowodnione złodziejstwo karać więzieniem a zawłaszczony w ten sposób majątek odebrać, sprzedać na wolnym rynku a pieniędzmi uzyskanymi ze sprzedaży zasilić budżet państwa. Ot-co, jakie to proste.
3: gajowy bez wąsów z IP: 62.21.47.* (2010-06-25 08:31)
Piotruś Ty człowieku naiwny, na ich miejsce przyjdą nieroby z nowego rozdania .
4: q z IP: 78.8.23.* (2010-06-25 08:43)
Mnie się wydaje , że uczciwi to leżą na cmentarzach.
5: zaplakany z IP: 84.29.19.* (2010-06-25 08:48)
Zyc sie nie chce w tym kraju zlodzieji i przestepcow.
6: Piotruś z IP: 91.94.199.* (2010-06-25 09:12)
Gajowy bez wąsów, w na jakiej zasadzie "na ich miejsce przyjdą inne nieroby"? Po sprzedaży tych PAŃSTWOWYCH molochów uzyskają one przecież PRYWATNEGO WŁAŚCICIELA! Nie sądzisz chyba, że PRYWATNY WŁAŚCICIEL będzie okradał sam siebie, przecież to by była paranoja, działanie na własną szkodę i najszybsza droga do bankructwa. Coś z logicznym myśleniem u Ciebie nie tak. Brakuje Tobie zaufania do rządu Donalda Tuska. Naiwny to chyba Ty jesteś dając się W JAWNY SPOSÓB (bez mydła) dawać oszukiwać przez zakłamany i obłudny pis. Zacznij myśleć logicznie i wyciągać WŁAŚCIWE wnioski-tak uważam.
7: Przynajmnie tych pieniędzy nie rozpiepzyli PREZESI z IP: 84.234.1.* (2010-06-25 09:34)
-z POd znaku Donalda TUSKA i Kręcących Lody !!
8: Prywatny włascieciel będzie okradał Nas już od źró z IP: 84.234.1.* (2010-06-25 09:35)
żródła - sam fakt ,że kolesie królika od PO się podziela oznacza kradzież!
9: Tylko prywatyzacja - złodzieji pod sąd. z IP: 87.207.247.* (2010-06-25 10:03)
Wszystkie spółki skarbu państwa - to drenaż budżetu /jawna kradzież/.
ZWIĄZKI ZAWODOWE - to zalegalizowani złodzieje!!.
10: M.J. z IP: 149.156.71.* (2010-06-25 10:11)
Jestem za prywatyzacją- ALE UCZCIWĄ! A najlepsza, w naszym kraju, jest prywatyzacja poprzez giełdę. podobno 60% społeczeństwa nie ma oszczędności, ale pozostałe ok. 40% posiada w bankach /niestety już niepolskich/ ponad 800 mld złotych! I na przykładzie PZU oraz Tauronu, widać dokładnie, że chętnie kupują akcje polskich firm , które kiedyś też powstały dzięki ich pracy/ i które w czasach PRL-u, były NASZE, a po 1989- nagle stały się PAŃSTWOWE!/. A zachowanie związkowców, świadczy dobitnie, że są nieodrodnymi dziećmi byłego reżimu! PZPR, też wmawiała nam, że wszystko robi z myślą o naszym dobrobycie, a tak naprawdę, dbali tylko o swój interes. Należy przyjrzeć się również zwiąkowcom górniczym, którzy całkowicie opanowali handel węglem i dyktują ceny sprzedaży oraz ceny kupna węgla od kopalń! A GÓRNICY, ZAMIAST ZARABIAĆ NA WĘGLU, żądają podwyżek płac od państwa, czyli podatnika! DZIAŁALNOŚĆ W ZWIĄZKACH ZAWODOWYCH, POWINNA BYĆ DZIAŁALNOŚCIĄ NIEODPŁATNĄ! I wtedy byśmy zobaczyli, ilu jest naprawdę działaczy ZZ. Pozdrawiam.

W Watykanie panuje wstrząs z powodu aresztowania papieskiego kamerdynera pod zarzutem kradzieży poufnych dokumentów. Skandal porównywany jest do tych z książek Dana Browna.