Rząd chce, by spółdzielnie mieszkaniowe znów budowały mieszkania. Chodzi o mieszkania lokatorskie. W takim mieszkaniu najemca mógłby mieszkać spokojnie całe życie, płacąc tylko opłaty eksploatacyjne, a wcześniej niewielką opłatę partycypacyjną. Nim jednak z budżetu państwa popłyną do spółdzielni na ten cel pieniądze, rząd chce oczyścić atmosferę wokół spółdzielni. Jak – o tym z wiceministrem rozwoju i technologii Tomaszem Lewandowskim rozmawia Jolanta Szymczyk-Przewoźna.
Mało kto zdaje sobie sprawę, że prawo do spółdzielczego lokatorskiego mieszkania to najbezpieczniejszy tytuł prawny do lokalu. Bezpieczniejszy nawet od własności, bo nie podlega egzekucji komorniczej. Można takie mieszkania zamieniać, przechodzić z większego na mniejsze lub odwrotnie. Kiedyś, w czasach świetności spółdzielni mieszkaniowych, takie zamiany były na porządku dziennym.
- Mamy 3500 spółdzielni mieszkaniowych, które pokazały, że potrafią budować i potrafią zarządzać nieruchomościami. Dlatego chcemy uczynić z nich partnera do budowy mieszkań społecznych. Dostaną bezzwrotny grant i rozłożony na 50 lat niskooprocentowany kredyt, ale nim to nastąpi, potrzebna jest reforma – mówi Tomasz Lewandowski.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.