W sierpniu 2021 roku w wiosce Larbaa Nath Irathen, w regionie Kabylia w prowincji Tizi Wuzu, tłum zaatakował 38-letniego artystę Dżamala Ben Isamaila, który przyjechał tam, jako ochotnik, by pomóc w gaszeniu pożarów, ale został niesłusznie uznany za podpalacza.

28 kolejnych osób oskarżonych w tej sprawie skazano na kary więzienia od dwóch do 10 lat więzienia.

AFP przypomina, że w Algierii od 1993 roku obowiązuje moratorium na wykonywanie kary śmierci.

Reklama

Ben Ismail został spalony żywcem, podczas gdy młodzi ludzie biorący udział w linczu robili sobie obok jego ciała zdjęcia, zamieszczane potem w mediach społecznościowych.

Zbrodnia wstrząsnęła Algierią i w całym kraju internauci zbierali dowody w tej sprawie w postaci filmów i zrzutów ekranu zdjęć sprawców, które ich autorzy usiłowali usunąć z sieci. Informowano nawet osoby próbujące nielegalnie wyemigrować z Algierii, że nie wolno pozwolić podejrzanym uciec z kraju.

Algierska liga obrony praw człowieka LADDH ogłosiła po zamordowaniu Ben Ismailia, że "sceny linczu i podpalenia domniemanego piromana, podczas gdy był to młody artysta, który przybył, aby pomóc poszkodowanym (..) to akt barbarzyński i potworność" i zaapelowała o "podjęcie natychmiastowych kroków" przez sąd, aby wyjaśnić tę zbrodnię.

W sierpniu 2021 roku w Algierii w ciągu niespełna tygodnia w pożarach zginęło 90 osób. Część z tych pożarów była prawdopodobnie wynikiem podpaleń, a część wybuchła z powodu wyjątkowych upałów.(PAP)