W ostatnim kwartale 2022 r. UE, strefę euro i większość państw członkowskich czeka recesja - wynika z jesiennej prognozy gospodarczej przedstawionej w piątek przez Komisję Europejską.

"W warunkach podwyższonej niepewności, dużej presji cenowej energii, erozji siły nabywczej gospodarstw domowych, słabszego otoczenia zewnętrznego i zaostrzonych warunków finansowania oczekuje się, że UE, strefa euro i większość państw członkowskich w ostatnim kwartale tego roku przechyli się w recesję" - przewiduje KE.

"Jednocześnie dobra dynamika w 2021 r. i silny wzrost w pierwszej połowie tego roku przyczynią się do wzrostu realnego PKB w całym 2022 r. o 3,3 proc. w UE i 3,2 proc. w strefie euro - znacznie powyżej 2,7 proc. przewidywanych w letniej prognozie" - zastrzegła Komisja.

Jak zaznaczyła, ponieważ inflacja wciąż uderza w dochody, które mają do dyspozycji gospodarstwa domowe, w pierwszym kwartale 2023 r. aktywność gospodarcza nadal będzie się kurczyć.

"Oczekuje się, że wzrost gospodarczy powróci do Europy na wiosnę, w miarę jak inflacja będzie stopniowo uwalniać gospodarkę. (...) Wzrost PKB osiągnie 0,3 proc. w 2023 r. w całej UE i w strefie euro. Przewiduje się, że w 2024 r. wzrost gospodarczy będzie stopniowo odzyskiwał dynamikę, osiągając średnio 1,6 proc. w UE i 1,5 proc. w strefie euro" - prognozuje Komisja Europejska.

Z jej danych wynika, że szczyt inflacji przypadnie na koniec roku i wyniesie 9,3 proc. w UE i 8,5 proc. w strefie euro. W 2023 r. ma zacząć spadać, ale nadal pozostanie wysoka - 7 proc. w UE i 6,1 proc. w strefie euro, zanim osiągnie poziom 3 proc. i 2,6 proc. w 2024 r.

Komisja dość optymistycznie spogląda na rynek pracy oczekując, że zareaguje on co prawda z opóźnieniem na spowolnienie aktywności gospodarczej z opóźnieniem, ale pozostanie odporny. Prognozuje się, że stopa bezrobocia w UE wyniesie 6,2 proc. w 2022 r., 6,5 proc. w 2023 r. i 6,4 proc. w 2024 r.

Komisja zastrzegła, że prognozy gospodarcze są obarczone wyjątkowo wysokim stopniem niepewności, ponieważ rosyjska agresja na Ukrainę wciąż trwa i może prowadzić do dalszych zakłóceń gospodarczych.

Z Brukseli Artur Ciechanowicz (PAP)