"Tego poranka, prezydent (Joe) Biden ogłosił znaczący nowy pakiet pomocy wojskowej, by uzbroić Ukrainę w dodatkowe zdolności i zaawansowaną broń. To dokładnie to, czego potrzebuje Ukraina, by obronić się przed trwającą rosyjską agresją. W to wchodzą zaawansowane systemy rakietowe, by (Ukraińcy) mogli uderzać w kluczowe cele na polu bitwy z większej odległości" - ocenił Blinken.

Jak dodał, Kijów złożył zapewnienia, że nowa broń - system HIMARS - nie będzie używana do uderzeń na cele na terytorium Rosji. Szef amerykańskiej dyplomacji odrzucił też sugestie, że dostawa rakiet może być postrzegana jako eskalacja.

Pytany o rosyjskie ćwiczenia wojsk nuklearnych i agresywną retorykę Kremla sekretarz generalny NATO stwierdził, że choć zachowanie Rosji jest nieodpowiedzialne, to na razie nie odnotowano niepokojących zmian jeśli chodzi o ruchy sił atomowych Rosji.

Reklama

Szczegóły nowego, jedenastego pakietu broni dla Ukrainy, wartego 700 mln dolarów, nie zostały jeszcze opublikowane, ale we wtorek przedstawiciele Białego Domu zapowiedzieli, że znajdą się w nim - poza precyzyjnymi rakietami HIMARS o zasięgu ok. 80 km - także amunicja i części do haubic kalibru 155 mm, śmigłowce, radary, pojazdy opancerzone i pociski przeciwpancerne Javelin.

Reklama

Zarówno Blinken, jak i Stoltenberg odrzucili sugestie, że jedność Zachodu w sprawie Ukrainy, podejścia do wojny i wysyłki ciężkiego sprzętu już się chwieje.

"Zawsze są historie o różnicach między sojusznikami w danym momencie. Ale jeśli chodzi o strategiczny kierunek, który razem przyjęliśmy, mamy do czynienia z bezprecedensową solidarnością" - powiedział Blinken. "Jestem mocno przekonany, że ta jedność, którą okazujemy przez wiele miesięcy, będzie kontynuowana" - dodał. Zadeklarował też, że USA będą wspierać Ukrainę tak długo, jak długo będzie trwała wojna.

Stoltenberg zgodził się z tą opinią i dodał, że obecny poziom jedności wewnątrz Zachodu jest bezprecedensowy. Dodał, że choć postawa ta jest dla państw kosztowna, to w przeciwnym wypadku Zachód musiałby zapłacić jeszcze wyższą cenę.

Obydwaj politycy wyrazili przekonanie, że wkrótce uda się rozwiązać spór wokół tureckiej blokady akcesji Szwecji i Finlandii do NATO. Sekretarz generalny Sojuszu zapowiedział zwołanie spotkania w Brukseli z udziałem przedstawicieli tych trzech państw. Turcja twierdzi, że ma obawy związane z rzekomym sympatyzowaniem państw skandynawskich z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), uznawaną za organizację terrorystyczną.

Stoltenberg stwierdził, że zarówno Sojusz, jak i Szwecja i Finlandia poważnie podchodzą do tureckich obaw. Dodał, że ma nadzieję, iż do przełamania impasu dojdzie przed szczytem NATO w Madrycie w ostatnich dniach czerwca.

To samo stwierdził Blinken. Pytany, czy USA są gotowe np. sprzedać Turcji myśliwce F-35, aby przekonać Ankarę do zmiany zdania, sekretarz stanu odparł, że są to osobne kwestie.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)