Wielka Brytania formalnie wystąpiła z Unii 31 stycznia 2020 r., choć faktyczny brexit nastąpił 31 grudnia, gdy skończył się 11-miesięczny okres przejściowy. Wystąpienie z UE było konsekwencją referendum z czerwca 2016 r., w którym za takim rozwiązaniem opowiedziało się 52 proc. głosujących. Od połowy 2017 r. w niemal wszystkich sondażach na pytanie, czy brexit był dobrą decyzją, większość ankietowanych odpowiadała, że nie. W żadnym nie było to drastyczne odwrócenie poparcia - co najwyżej o kilka punktów proc. Nie oznacza to, że gdyby odbyło się ponowne referendum - do czego dziś nikt już nie wzywa - wyniki byłyby na pewno inne niż w 2016 r. Trzeba pamiętać, że przed tamtym referendum większość sondaży wskazywała na dość pewną wygraną zwolenników pozostania w UE.

Pierwsze dni i tygodnie po wyjściu z okresu przejściowego tym bardziej mogłyby podawać w wątpliwość słuszność decyzji o brexicie, bo w praktyce okazało się, że nie wszystko działa tak, jak obiecywał premier Boris Johnson. Rybacy mówią, że przez dodatkowe procedury ich towar psuje się, zanim dotrze do Europy, w sklepach w Irlandii Północnej, która podlega odrębnym regulacjom, są problemy z zaopatrzeniem, niektóre firmy wstrzymały dostawę towarów zakupionych przez internet w UE, zaś media wyłapują absurdy będące efektem brexitu, jak konfiskowanie kierowcom kanapek z szynką przez holenderskie służby graniczne.

Te wszystkie niedogodności przysłonił jednak spór o szczepionki przeciw Covid-19, który wybuchł w tym tygodniu i który według brytyjskich mediów może odwrócić opinie osób uznających do tej pory brexit za złą decyzję. Najpierw UE, zanim jeszcze dopuściła do użytku szczepionkę brytyjskiej firmy AstraZeneca, zasugerowała, by firma - skoro nie może zapewnić dostaw na rynek unijny w uzgodnionym terminie - ograniczyła dostawy dla Wielkiej Brytanii. W piątek natomiast wprowadziła mechanizm autoryzacji eksportu szczepionek ze swojego terytorium UE, czego konsekwencją było przywrócenie kontroli na granicy między Irlandią Północną a Irlandią, choć przez wiele miesięcy powtarzała, że utrzymanie otwartej granicy jest kluczowe dla procesu pokojowego w Irlandii Północnej. (Po fali oburzenia po kilku godzinach UE wycofała się z tej decyzji.)

W kwestii szczepień brytyjska prasa jest zgodna i nawet tytuły z zasady nieprzychylne Partii Konserwatywnej i Johnsonowi przyznają, że Wielka Brytania radzi sobie ze szczepieniami znacznie lepiej niż UE, zaś Bruksela pokazała w ostatnich dniach wyjątkową arogancję.

"Kiedy w lipcu ubiegłego roku rząd brytyjski zerwał rozmowy na temat przystąpienia do unijnego programu zamówień szczepionek, powszechnie uznano to za kolejny przykład brexitowych urojeń administracji Johnsona w kwestii suwerenności. (...) Jeśli to była +ideologia+ brexitu - że Wielka Brytania wyjdzie lepiej na podejmowaniu decyzji samodzielnie i dla siebie, a nie w ścisłej koordynacji z Komisją Europejską i 27 krajami (UE) - to może ona przypisać sobie zasługi za uratowanie istnień ludzkich w kraju" - pisze w komentarzu w "The Sunday Times" publicysta tej gazety Dominic Lawson.

"Intrygi z ostatnich kilku dni zmusiły nawet lojalnych zwolenników pozostania (w UE) do przyznania, że organizacja, którą od dawna wspierają, jest głęboko wadliwa. Jej powolna, pozbawiona reakcji biurokratyczna natura - fakt, że nikt prawdopodobnie nie zostanie zwolniony za absurdy ostatnich kilku dni - jest szczególnie zgubna w środku sytuacji kryzysowej. (...) Był to jeden z głównych argumentów przemawiających za brexitem i okazał się on słuszny" - pisze w komentarzu redakcyjnym konserwatywny "The Sunday Telegraph".

"Co jeszcze bardziej uderzające, UE nie jest moralnie prawą, liberalną, rządzoną przez prawo organizacją (...), jak utrzymywali jej brytyjscy zwolennicy. Było już wiele dowodów na prawdziwą naturę UE, począwszy od niekończącego się naginania traktatów, po zachowanie wobec Grecji po krachu finansowym i pogardę okazywaną naszej własnej demokracji podczas negocjacji w sprawie brexitu. Ale powołanie się na art. 16 protokołu w sprawie Irlandii Północnej, faktycznie narzucające granicę lądową w celu powstrzymania importu do Wielkiej Brytanii, sprawiło, że dla wielu zwolenników pozostania (w UE) przyszedł moment otrzeźwienia" - kontynuuje "The Sunday Telegraph".

"Zwrot Komisji Europejskiej w kwestii jej lekkomyślnego planu faktycznego zablokowania granicy między Irlandią a Irlandią Północną jest najnowszym upokorzeniem Brukseli w czasie eskalującej burzy wywołanej brakami w dostawach szczepionek przeciw Covid-19 w całej Europie. Przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen popełniła w ciągu ostatniego roku szereg błędów i podjęła wiele nietrafionych decyzji w walce z pandemią" - pisze w komentarzu redakcyjnym "The Observer", niedzielne wydanie liberalno-lewicowego "Guardiana", który zdecydowanie był przeciwny brexitowi.

. Wczesne decyzje rządu o zakupie (szczepionek) miały kluczowe znaczenie" - podkreśla "The Observer".