O północy rozpoczął się szeroko zakrojony strajk personelu pokładowego niemieckiego przewoźnika Lufthansa. Protest, zorganizowany przez związek zawodowy Ufo, ma potrwać do piątku do godziny 22 i już doprowadził do odwołania setek połączeń. Zakłócenia obejmują nie tylko ruch wewnątrz Niemiec, ale także loty międzynarodowe, w tym potencjalnie połączenia z Polską.
Protest objął kluczowe niemieckie porty lotnicze, w tym Frankfurt nad Menem, Monachium, Hamburg, Berlin czy Düsseldorf. Dodatkowo sparaliżowane zostały wszystkie odloty regionalnej spółki Lufthansa CityLine z dziewięciu największych lotnisk w kraju. W praktyce oznacza to znaczące ograniczenie siatki połączeń i poważne utrudnienia dla pasażerów podróżujących zarówno w Europie, jak i na trasach międzykontynentalnych.
Według dostępnych informacji, liczba anulowanych rejsów idzie w setki, a kolejne mogą być zagrożone w zależności od rozwoju sytuacji. Przewoźnik już wcześniej ostrzegał, że skutki protestu mogą wykraczać poza okres jego trwania, powodując opóźnienia i zakłócenia także w kolejnych dniach. W szczególnie trudnej sytuacji znaleźli się pasażerowie przesiadający się na niemieckich lotniskach, które stanowią jedne z najważniejszych hubów przesiadkowych w Europie.
Spór zbiorowy i miejsca pracy w Lufthansie
Sednem konfliktu pozostaje spór dotyczący nowej umowy zbiorowej dla personelu pokładowego. W grze jest około 800 miejsc pracy, a także warunki zatrudnienia i wynagrodzenia. Przedstawiciele związku zawodowego podkreślają, że negocjacje z pracodawcą utknęły w martwym punkcie.
– Odpowiedzialność za ten strajk ponosi Lufthansa, która nie przedstawiła dotąd propozycji możliwej do zaakceptowania jako punkt wyjścia do rozmów – przekazał przewodniczący związku Joachim Vazquez Bürger.
Związkowcy domagają się poprawy warunków pracy oraz zabezpieczenia zatrudnienia w obliczu planowanych zmian strukturalnych w firmie. Według niemieckich mediów, napięcia narastały od miesięcy, a brak postępów w negocjacjach doprowadził do decyzji o strajku ostrzegawczym.
Kolejna fala protestów w Lufthansie
Obecna akcja to już trzeci duży protest w Lufthansa w tym roku. W marcu doszło do dwudniowego strajku pilotów, którzy walczyli o korzystniejsze warunki emerytalne. Wcześniej, 12 lutego, jednodniowa akcja protestacyjna doprowadziła do odwołania ponad 800 lotów i dotknęła około 100 tysięcy pasażerów.
Eksperci branży lotniczej wskazują, że powtarzające się protesty są efektem presji kosztowej, z jaką mierzą się europejskie linie lotnicze po pandemii COVID-19. Próby restrukturyzacji i optymalizacji zatrudnienia coraz częściej prowadzą do konfliktów z pracownikami.
Utrudnienia dla pasażerów i możliwe skutki dla Polski
Zakłócenia w działalności jednego z największych przewoźników w Europie mają bezpośrednie przełożenie na ruch lotniczy w regionie. Polska, ze względu na dużą liczbę połączeń z niemieckimi hubami, może odczuć skutki strajku szczególnie dotkliwie. Problemy mogą dotyczyć zarówno odwołanych lotów bezpośrednich, jak i połączeń przesiadkowych.
Linia zaleca pasażerom bieżące sprawdzanie statusu swoich lotów oraz korzystanie z możliwości bezpłatnej zmiany rezerwacji. W wielu przypadkach podróżni będą musieli liczyć się z koniecznością zmiany planów lub wydłużeniem czasu podróży.
Narastające napięcia w europejskim lotnictwie
Sytuacja w Lufthansa wpisuje się w szerszy trend rosnących napięć w sektorze lotniczym w Europie. W ostatnich miesiącach do protestów dochodziło również w innych liniach, m.in. w Air France czy Ryanair, gdzie pracownicy domagali się podwyżek i poprawy warunków pracy.
Rosnące koszty życia, presja inflacyjna oraz zmiany organizacyjne sprawiają, że związki zawodowe coraz częściej sięgają po narzędzie strajku. Dla pasażerów oznacza to zwiększone ryzyko zakłóceń w podróżach, zwłaszcza w sezonach wzmożonego ruchu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu