Masowe protesty pod hasłem „No Kings” ogarnęły Stany Zjednoczone i część Europy, gromadząc – według organizatorów – blisko 9 milinów osób. Centralnym punktem wydarzeń stała się Minnesota, gdzie na czele demonstracji stanął Bruce Springsteen – artysta będący symbolem amerykańskiej kultury i stylu życia, na którego muzyce wychowały się całe pokolenia Amerykanów. Jego otwarte wystąpienie przeciwko polityce Donald Trump nadało protestom wyjątkowy wymiar – nie tylko polityczny, ale również kulturowy.
Demonstracje odbyły się jednocześnie w ponad 3100 lokalizacjach we wszystkich 50 stanach USA. To około 500 wydarzeń więcej względem poprzedniej, październikowej edycji protestów. Organizatorzy poinformowali o frekwencji sięgającą blisko 9 milionów osób. To spory wzrost względem wydarzeń w czerwcu 2025 roku, które zgromadziły 5 milionów i październiku, które zgromadziły 7 milionów ludzi.
Do protestów doszło zarówno w wielkich metropoliach, jak Nowy Jork – liczący niemal 8,5 mln mieszkańców – jak i w niewielkich miejscowościach, takich jak Driggs w Idaho, gdzie mieszka mniej niż 2000 osób. Co istotne, aż dwie trzecie uczestników pochodziło spoza największych ośrodków miejskich. Wielu protestujących pochodziło z konserwatywnych stanów jak Wyoming, Utah czy Luizjana.
Skala mobilizacji pokazuje, że sprzeciw wobec polityki administracji Trumpa nie ogranicza się wyłącznie do tradycyjnych bastionów Partii Demokratycznej, lecz obejmuje również regiony uznawane dotąd za republikańskie.
Bruce Springsteen przeciwko Trumpowi – symboliczny głos Ameryki
Największe znaczenie miał wiec przed Kapitolem w St. Paul w Minnesocie. To właśnie tam wystąpił Bruce Springsteen.
Muzyk wykonał utwór „Streets of Minneapolis”, napisany w reakcji na śmiertelne postrzelenia Renee Good i Alexa Prettiego przez federalnych agentów. W swoim wystąpieniu podkreślił znaczenie społecznego oporu:
„Wasza siła i zaangażowanie pokazują, że to wciąż jest Ameryka. Ten reakcyjny koszmar i te najazdy na amerykańskie miasta nie będą trwały wiecznie”.
Springsteen wskazywał również, że wydarzenia w Minnesocie stały się inspiracją dla reszty kraju, szczególnie w kontekście sprzeciwu wobec działań służb imigracyjnych ICE.
Polityka imigracyjna i wojna w Iranie jako główne źródła napięć
Jednym z kluczowych powodów protestów była intensyfikacja działań służb imigracyjnych w Minnesocie oraz innych stanach. Operacje prowadzone przez ICE doprowadziły do licznych zatrzymań i śmierci co najmniej dwóch osób.
Drugim istotnym czynnikiem była polityka zagraniczna administracji Trumpa, zwłaszcza działania militarne wobec Iranu. Demonstranci podkreślali sprzeciw wobec „niekończących się wojen” oraz ryzyka dalszej destabilizacji Bliskiego Wschodu. Na transparentach pojawiały się hasła: „Zmiana reżimu zaczyna się w domu” czy „Odłóż koronę, klaunie”.
Incydenty podczas demonstracji
Choć większość protestów przebiegała pokojowo, w kilku miastach doszło do interwencji służb. W Los Angeles policja użyła gazu łzawiącego w pobliżu federalnego aresztu, a następnie zatrzymała uczestników, którzy nie podporządkowali się poleceniom rozejścia.
W Denver zgromadzenie zostało uznane za nielegalne po zablokowaniu drogi przez część demonstrantów. Policja użyła środków dymnych, a co najmniej dziewięć osób zostało zatrzymanych za rzucanie przedmiotami w funkcjonariuszy.
Mimo tych incydentów ogólny charakter protestów pozostawał spokojny, a w wielu miejscach wydarzenia miały formę pikników, koncertów i pokojowych marszów.
Ostra krytyka ze strony Republikanów
Administracja Trumpa i przedstawiciele Partii Republikańskiej zdecydowanie odrzucili postulaty protestujących. Rzeczniczka Białego Domu określiła demonstracje jako efekt działań „lewicowych sieci finansowych”, sugerując brak autentycznego poparcia społecznego.
Podobne stanowisko zajął Narodowy Republikański Komitet Kongresowy, który nazwał wydarzenia „platformą dla najbardziej skrajnych i oderwanych od rzeczywistości poglądów”.
Globalny wymiar sprzeciwu
Protesty „No Kings” nie ograniczyły się do Stanów Zjednoczonych. Demonstracje odbyły się w kilkunastu krajach, m.in. we Włoszech, Francji i Wielkiej Brytanii.
W Rzymie tysiące osób protestowało również przeciwko rządowi Giorgii Meloni, łącząc lokalne postulaty z krytyką polityki USA. W Londynie dominowały hasła sprzeciwu wobec skrajnej prawicy i rasizmu, natomiast w Paryżu zgromadzili się głównie Amerykanie mieszkający we Francji oraz przedstawiciele organizacji społecznych.
Międzynarodowy charakter protestów pokazuje, że polityka Stanów Zjednoczonych – szczególnie w kontekście konfliktów zbrojnych i migracji – ma bezpośredni wpływ na nastroje społeczne również poza granicami kraju.
Źródło: Associated Press
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu