Alaksandr Łukaszenka ułaskawił rekordową liczbę 250 więźniów politycznych. Znów nie ma wśród nich Andrzeja Poczobuta, choć większość innych znanych działaczy opozycji i środowisk niezależnych wyszła już na wolność. W piątek Łukaszenka wprost przyznał, że uwalnianie więźniów to element przygotowań do zawarcia „wielkiej umowy” z Amerykanami.
Po raz pierwszy władze w Mińsku pozwoliły większości ułaskawionych pozostać w kraju. Dotychczas byli oni bez dokumentów deportowani na Litwę albo Ukrainę. Tym razem taki los spotkał 15 osób, wśród nich dziennikarkę Biełsatu, czyli białoruskiej redakcji Telewizji Polskiej, Kaciarynę Andrejewą oraz znanych obrońców praw człowieka: Nastę Łojkę, Marfę Rabkową i Walancina Stefanowicza. W kraju pozwolono pozostać m.in. znanej analityczce Waleryi Kasciuhowej, specjalizującej się w relacjach białorusko-rosyjskich. Łukaszenka przekonywał w piątek, że ci, których nie wyrzucił na Litwę, będą pod ścisłą kontrolą służb i milicji.
Łukaszenka łowi nowych więźniów
Amnestia tradycyjnie nastąpiła przy okazji wizyty wysłannika Donalda Trumpa w Mińsku. W Białym Domu relacjami z Białorusią zajmuje się specjalny przedstawiciel John Coale. Już wcześniej Coale’owi udało się oswobodzić liderów: niedoszłych kandydatów na prezydenta z 2020 r. Wiktara Babarykę, Siarhieja Cichanouskiego (męża Swiatłany) i Pawła Siewiaryńca, noblistę Alesia Bialackiego i Maryję Kalesnikawą, ważną postać z otoczenia najpierw Babaryki, a potem Cichanouskiej. Wszystkich zmuszono do emigracji. Uniknął jej tylko Mikałaj Statkiewicz, który odmówił przekroczenia granicy z Litwą, powtórnie trafił do obozu, po czym został uwolniony, gdy nabawił się w nim wylewu. Poza Poczobutem za kratkami pozostają m.in. mąż Andrejewej, dziennikarz Ihar Iljasz oraz Eduard Babaryka, syn Wiktara.
Równolegle ogólna liczba więźniów politycznych nie ulegała zmianie. Reżim uzupełniał braki nowymi aresztowaniami. Nawet teraz toczy się tzw. sprawa księgarzy, w ramach której zarzuty działania w ugrupowaniu ekstremistycznym postawiono licznym przedstawicielom prywatnych wydawnictw. Amerykanie tę praktykę właśnie zauważyli. – Po raz pierwszy postawiłem kwestię nowych aresztowań postępujących w miarę uwalniania ludzi. Czyli my uwalniamy 10 osób, a oni aresztują kolejne 10? – dziwił się Coale w rozmowie z białoruską redakcją Deutsche Welle. Odnosząc się do zgody Łukaszenki na pozostanie 235 ułaskawionych w kraju, Amerykanin przyznał, że poproszono ich, by „wrócili do domów i zachowywali się spokojnie”. Coale jest przekonany, że do końca roku cele opuszczą wszyscy więźniowie polityczni – tak przynajmniej powiedział w rozmowie z własną żoną na kanale Newsmax.
Trump może kupić białoruskie złoża potasu
Białoruski dyktator tymczasem przyznał, że kolejne amnestie są elementem rozmów o „wielkiej umowie” z Trumpem. Po wizycie Coale’a Biały Dom zniósł sankcje z białoruskiego potasu. Kraj ten należy obok Kanady i Rosji do potentatów w wydobyciu surowca do produkcji nawozów, a państwowe przedsiębiorstwo Biełaruśkalij jest wśród największych na świecie. Wprowadzane po 2020 r. sankcje wstrzymały niektóre inwestycje na Białorusi. Teraz Mińsk chce do nich wrócić, możliwe, że z udziałem amerykańskiego kapitału. Łukaszenka już wcześniej mówił o możliwości sprzedaży jednego ze złóż za 3 mld dol.
– Zastanawiają się. 3 mld to minimum, a jak rząd podliczy zapasy, to może będzie drożej – dodał w piątek. I komplementował Trumpa. – Co myśli, to mówi. Podoba mi się takie podejście – mówił. – Wiele teraz zrozumieliście. I demokrację amerykańską, i to, na czym jest zbudowana. Jak się okazuje, na ropie, gazie i dolarze. Zawsze tak było, ale nikt tak otwarcie, jak Trump, o tym nie mówił – komentował Łukaszenka. – Amerykanie w trakcie negocjacji – a to już trzecia czy czwarta runda – proponowali w imieniu Donalda Trumpa zawarcie wielkiej umowy, gdzie będzie odzwierciedlony szereg kwestii. Co, mam się opierać? Dla Białorusi to ważne i dla mnie też. Dlatego powiedziałem: przekażcie Donaldowi, że się na to zgadzam – opowiadał Łukaszenka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu