Wnuczęta Stirlitza. Rosyjska agentura wpływu zawitała do Polski

propaganda
Apelujące o pokój, wymierzone przeciw „amerykańskiemu imperializmowi” i wzywające do samodzielnego ułożenia sobie przez Europejczyków „dobrosąsiedzkich” (czytaj: „wiernopoddańczych”) stosunków z Kremlem „ruchy antywojenne” należały do ulubionych narzędzi służb specjalnych ZSRR w czasach zimnej wojny.shutterstock
3 lutego 2023

Czy to w Niemczech, czy w Polsce hasła nowych „ruchów pokojowych” zaskakująco przypominają te z czasów zimnej wojny. Modus operandi agentury wpływu też jest dziwnie podobny.

Gdy S. szedł ulicami Warszawy, coś zdradzało w nim szpiega. Może onuca wystająca z walonek, może treści wrzucane w internecie, a może to, że funkcjonariusze FSB na Belwederskiej wołali za nim: priwiet, tawariszcz lejtienant!”. To żartobliwy komentarz jednego z moich znajomych na Facebooku, odnoszący się do osoby, ostatnio dość powszechnie identyfikowanej jako rosyjski agent wpływu. Tekst nieprzypadkowo nawiązuje do znanych dowcipów o Stirlitzu, radzieckim filmowym superagencie z czasów II wojny światowej.

Czytając, uśmiałem się setnie – ale sprawa jest, niestety, poważna. I to nie tylko w Polsce.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.