Według czeskiej komisarz UE wszyscy, którzy rozmawiają z sojusznikami w NATO i UE mogą być zmuszeni do ponownego wyjaśnienia, o co chodzi w sprawie wybuchu w składzie amunicji w 2014 r. oraz potwierdzenia, że czeskie służby bezpieczeństwa miały wystarczające dowody, aby uzasadnić wydalenie rosyjskich dyplomatów i że Czechy zasługują na wsparcie.

W sobotę, 17 kwietnia br., rząd Czech po uzyskaniu uzasadnionych podejrzeń o udziale agentów GRU w wybuchu w Vrbieticach wydalił 18 pracowników rosyjskiej ambasady. Moskwa wydaliła 20 Czechów.

Reklama

Zeman w wystąpieniu telewizyjnym powiedział, że według raportu Służby Informacji i Bezpieczeństwa (BIS), nie ma dowodów ani zeznań świadczących, że rosyjscy tajni agenci byli w kompleksie składów amunicji. Zeman przyznał zarazem, że podejrzenia są poważne.

"Wystąpienie prezydenta niewątpliwie nie pomogło czeskiej dyplomacji. W takich sytuacjach oczekuje się od kraju, który prosi o wsparcie, że będzie występować z jednolitym stanowiskiem” - powiedziała Jourova.

Dodała, że na posiedzeniach rady ministrów UE istotny jest głos ministra spraw zagranicznych, który sytuację wyjaśnił, a dla Rady Europejskiej znaczenie ma premier.

Zdaniem Jourovej, Zeman swoim wystąpieniem skutecznie przysłużył się rosyjskiej propagandzie. "Przykro mi, bo dezinformacja jest bronią, którą Rosja od dawna stosuje przeciwko czeskim interesom" - powiedziała czeska komisarz UE.

Odnosząc się do niedzielnego wystąpienia Zemana, Kreml skrytykował w poniedziałek Pragę. Rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow powiedział dziennikarzom, że Republika Czeska oskarżyła Rosję bez dowodów i spowodowała nadzwyczajną szkodę we wzajemnych stosunkach.