Dziennik Gazeta Prawana logo

Przedsiębiorcy trafili przez to pod lupę kontrolerów. Bez litości sprawdzają każdą firmę

Wszyscy przedsiębiorcy trafili przez to pod lupę kontrolerów. Sprawdzają każdą firmę
Wszyscy przedsiębiorcy trafili przez to pod lupę kontrolerów. Sprawdzają każdą firmęGazetaPrawna.pl / Gazeta Prawna/Zdjęcie poglądowe przygotowane przy pomocy AI / Wygenerowany przez AI
24 października, 07:29

Pracują na zleceniu lub B2B, choć wykonują obowiązki jak na etacie. Z tym już koniec? Państwowa Inspekcja Pracy ma teraz prawo do administracyjnego przekształcania umów cywilnoprawnych w umowy o pracę. W założeniu, ma to położyć kres nadużyciom wobec pracowników. Inaczej jednak wygląda to z perspektywy pracodawców i tych, którzy na etatach pracować nie chcą. Po rozszerzeniu kompetencji PIP mnożą się pytania, gdzie przebiega granica stosunku pracy.

Umowa o dzieło a praca jak na etacie

Przez lata wystarczyło nazwać umowę „zleceniem”, „dziełem” albo kontraktem B2B, by ominąć przepisy Kodeksu pracy. Miliony osób pracowały jak etatowcy, ale bez urlopu, ochrony przed zwolnieniem czy prawa do płatnego chorobowego. Teraz się to zmieniło. Państwowa Inspekcja Pracy od 7 lipca zyskała uprawnienie, na które pracownicy czekali od lat – będzie mogła administracyjnie uznać, że osoba zatrudniona na umowie cywilnoprawnej w rzeczywistości jest pracownikiem etatowym.

Druga strona medalu

Ale ten medal ma dwie strony. Jeszcze na etapie prac nad nowymi regulacjami eksperci z organizacji pracodawców w wypowiedziach dla mondaynews.pl podkreślali, że umowy cywilnoprawne są w wielu przypadku atrakcyjne, bo dają większą swobodę i elastyczność dotyczącą czasu i miejsca pracy.

Szymon Witkowski, ekspert do spraw społeczno-gospodarczych Pracodawców RP, wskazywał, że każda z tych form regulowania zatrudnienia ma swoje zalety i wady. Umowa o pracę daje większą stabilność i dodatkowe przywileje pracownicze, określone w przepisach prawa pracy. Umowy cywilne przeważnie dają większe możliwości zarobkowania. Pracownikom zostaje więcej pieniędzy „na rękę” i są też tańsze dla pracodawców.

Uszczęśliwianie na siłę

Uszczęśliwianie pracowników na siłę, próbując wszystkich wpisać w ramy umowy o pracę, jest bardzo szkodliwe dla rynku. Obecnie to sąd ma możliwość ustalenia, czy dana umowa jest umową o pracę. I jest to w pełni zrozumiałe, gdyż zdarzają się sytuacje sporne – ostrzegał ekspert. – Natomiast powierzenie PIP-owi kompetencji do tego, by w drodze decyzji administracyjnej mógł ingerować w relację między pracownikiem i pracodawcą, nie jest zbyt dobrym rozwiązaniem – zauważał ekspert z Pracodawców RP.

Co więcej, zdaniem Witkowskiego, najprawdopodobniej nowe uprawnienia Inspekcji spowodują, że kontrolerzy będą szczególnie zainteresowani wszelkiego rodzaju pracownikami platformowymi i tymi, którzy pracują w relacjach B2B. Oznaczać to będzie wzrost kosztów zatrudnienia i spadek wynagrodzeń netto dla pracujących w ten sposób. Podobnie uważa radca prawny Łukasz Goszczyński z Kancelarii Prawa Gospodarczego GKPG. Do tego dodaje, że należy już teraz kalkulować, iż rykoszetem oberwie też szeroko pojęty rynek i biznes. W końcu pracodawcy będą musieli gdzieś przerzucić te dodatkowe koszty.

Jak się skończyło? Licznymi wątpliwościami

Po rozszerzeniu kompetencji PIP mnożą się pytania, gdzie przebiega granica stosunku pracy. Zmiana spowodowała, że wielu pracodawców zastanawia się, czy zawieranie umów B2B z osobami prowadzącymi działalność, umów zlecenia lub umów o świadczenie usług nadal jest możliwe i jaki wpływ nowe przepisy mają na już zawarte umowy.

- Wskazówek warto szukać między innymi w Informatorze wydanym przez PIP w lipcu 2026 roku oraz w dotychczasowych interpretacjach indywidualnych - radzi Joanna Łuksza, kierownik zespołu ekspertów księgowych serwisu ifirma.pl. - Dokumenty te pokazują, w jakich sytuacjach inspekcja dostrzega cechy stosunku pracy, a jakie okoliczności przemawiają za dopuszczalnością innych form współpracy – dodaje.

Dziewiętnaście interpretacji i dwadzieścia opisanych przypadków

Jak podaje ifirma.pl, na stronie rządowej opublikowano 19 interpretacji obejmujących łącznie 20 stanów faktycznych. Dotyczyły one zarówno planowanych zasad współpracy, jak i umów już funkcjonujących w firmach. Wśród analizowanych przypadków znalazły się między innymi umowy B2B zawierane z prowadzącymi działalność gospodarczą, w tym informatykami, kierownikami projektów informatycznych, także tymi, którzy świadcząc usługi na rzecz przedsiębiorstw, specjalistami wdrażającymi systemy informatyczne, radcami prawnymi oraz lekarzem pracującym na kontrakcie.– W odniesieniu do opisanych stanów faktycznych PIP uznała za prawidłową możliwość współpracy w ramach B2B. Ostatnia interpretacja, jaka się pojawiła w zakresie obsługi biurowej szkoły językowej, została zanegowana przez instytucję – wylicza Joanna Łuksza.

Inaczej wyglądały oceny dotyczące umów zlecenia i umów o świadczenie usług. Przedstawione przypadki obejmowały między innymi studentów zatrudnianych przez agencje pracy tymczasowej, barberów, fryzjerów, kelnerów, handlowców zajmujących się marketingiem, kierowców, pracowników magazynów i produkcji, a także osoby opiekujące się seniorami oraz dziećmi.

W tych sprawach częściej pojawiały się oceny wskazujące na występowanie cech stosunku pracy. Możliwość wykonywania obowiązków na podstawie umowy cywilnoprawnej zaakceptowano natomiast w przypadku handlowców, kierowców rozwożących pieczywo oraz opiekunów osób starszych.

Zestawienie interpretacji pokazuje, że samo wykonywanie określonego zawodu nie przesądza o tym, jaka forma zatrudnienia będzie właściwa. Kluczowe znaczenie ma przede wszystkim rzeczywisty sposób organizacji współpracy.

Ten sam zawód, ale inna decyzja PIP

Dlaczego w jednych przypadkach inspekcja dopuszcza umowę cywilnoprawną, a w innych wskazuje na cechy etatu? Jak wyjaśnia ekspertka ifirma.pl, decydujące znaczenie ma nie nazwa stanowiska, lecz warunki, w jakich dana osoba wykonuje swoje obowiązki. – Dobrym przykładem może być porównanie kierowcy rozwożącego pieczywo oraz kierowcy dowożącego dzieci do szkoły – wskazuje Joanna Łuksza.

W obu przypadkach kierowcy mieli zapewniony pojazd przez podmiot, z którym współpracowali. Mimo to ocena PIP była odmienna.

Kierowcy przewożący dzieci z niepełnosprawnościami na stałej trasie powinni, zdaniem inspekcji, zostać zatrudnieni na podstawie umowy o pracę. Znaczenie miały regularność przewozów, z góry ustalone godziny oraz podporządkowanie organizacji pracy.

Inaczej oceniono sytuację kierowcy rozwożącego pieczywo. O możliwości pozostania przy umowie zlecenia przesądziły przede wszystkim brak obowiązku stałej dostępności i dobrowolność przyjmowania kursów. W tym przypadku nie stwierdzono wystarczającego podporządkowania pracowniczego, które występowało przy przewozie dzieci.

Przykład ten pokazuje, że nawet wykonywanie podobnych obowiązków z wykorzystaniem sprzętu zapewnianego przez zleceniodawcę nie musi prowadzić do takiej samej oceny prawnej. Istotne jest to, czy wykonawca rzeczywiście działa samodzielnie, czy też pozostaje podporządkowany organizacji pracy ustalonej przez zatrudniającego.

Podporządkowanie i samodzielność. Na te dwa elementy trzeba uważać

Co zatem najczęściej przemawia za zaakceptowaniem przez PIP umowy zlecenia lub współpracy B2B? Joanna Łuksza wskazuje na dwa podstawowe kryteria: podporządkowanie oraz samodzielność.

Im bardziej osoba wykonująca obowiązki pozostaje pod kierownictwem drugiej strony i musi dostosowywać się do narzuconych zasad organizacji pracy, tym większe prawdopodobieństwo, że inspekcja dostrzeże cechy stosunku pracy. Z kolei większa swoboda w planowaniu i wykonywaniu usług przemawia za cywilnoprawnym charakterem współpracy.

Sygnałem ostrzegawczym dla osób pracujących na B2B może być sytuacja, w której jednocześnie występuje kilka charakterystycznych elementów. Chodzi między innymi o obowiązek pracy w konkretnych godzinach i miejscu, konieczność stałej dostępności, wykonywanie bieżących poleceń jednej osoby oraz brak realnej możliwości samodzielnego organizowania zadań.

Im więcej takich cech występuje w codziennej współpracy, tym większe ryzyko, że jej rzeczywisty charakter będzie zbliżony do stosunku pracy, niezależnie od tego, jaką nazwę nadano podpisanej umowie.

Kto ustala godziny, miejsce i sposób wykonywania obowiązków?

Jednym z najważniejszych elementów oceny jest to, kto decyduje o organizacji pracy. Jeżeli zatrudniający wskazuje, kiedy i gdzie należy wykonywać zadania, szczegółowo określa sposób ich realizacji, zapewnia narzędzia, nadzoruje pracę, a wykonawca staje się częścią bieżącego procesu działania firmy, ryzyko zakwestionowania umowy cywilnoprawnej rośnie.

– Jeżeli zatrudniający określa, kiedy, gdzie i co konkretnie trzeba zrobić, a także zapewnia narzędzia, nadzoruje wykonywanie pracy, a wykonujący pracę jest włączony w jego bieżący proces pracy, ryzyko uznania przez PIP, że istnieje stosunek pracy, jest wysokie – wyjaśnia ekspertka ifirma.pl.

Nie oznacza to jednak, że każdy, kto korzysta ze sprzętu przedsiębiorcy lub wykonuje obowiązki w wyznaczonym przez niego miejscu, musi automatycznie pracować na etacie. Poszczególne elementy współpracy należy analizować w szerszym kontekście.

– Nie oznacza to jednak, że każdy pracujący na sprzęcie i w miejscu wyznaczonym przez przedsiębiorcę automatycznie musi być zatrudniony na umowę o pracę. Umowa zawarta z radcą prawnym pokazuje, że nawet ustalenie płatnego okresu wolnego w ciągu roku, który może kojarzyć się z urlopem wypoczynkowym, nie przesądzi o całościowej ocenie, jeżeli pozostałe warunki przemawiają za umową B2B – dodaje Joanna Łuksza.

Oznacza to, że pojedynczy zapis lub element organizacji współpracy nie powinien być oceniany w oderwaniu od pozostałych okoliczności. Liczy się całokształt warunków, w jakich świadczone są usługi.

Kiedy B2B rzeczywiście oznacza samodzielną współpracę?

Jakie elementy przemawiają za tym, że współpraca ma charakter B2B lub innej umowy cywilnoprawnej? Zdaniem ekspertki ifirma.pl istotne są przede wszystkim samodzielna organizacja pracy, brak narzuconych godzin i miejsca wykonywania zadań, odpowiedzialność za rezultat, możliwość skorzystania z zastępstwa oraz brak bieżących poleceń.

Znaczenie może mieć również sposób rozliczania wynagrodzenia. Rozliczenie godzinowe, które służy wyłącznie ustaleniu należnej kwoty, nie musi samo w sobie oznaczać stosunku pracy.

– Takie cechy współpracy jak samodzielna organizacja pracy, brak narzuconego czasu i miejsca pracy, odpowiedzialność za rezultat, możliwość zastępstwa przez osobę trzecią, brak bieżących poleceń czy rozliczenie godzinowe służące wyłącznie ustaleniu wartości wynagrodzenia będą każdorazowo przemawiały na rzecz B2B lub innej umowy cywilnoprawnej – wyjaśnia specjalistka.

Ekspertka zachęca, by przyjrzeć się własnej współpracy i odpowiedzieć sobie na kilka podstawowych pytań: Czy samodzielnie decyduję, kiedy i w jaki sposób wykonuję usługę? Czy mogę odmówić przyjęcia zadania albo skorzystać z zastępstwa? Czy odpowiadam przede wszystkim za wykonanie usługi lub jej rezultat, czy za bieżące wykonywanie poleceń w określonych godzinach?

Odpowiedzi mogą pomóc ocenić, czy faktyczny sposób współpracy odpowiada założeniom umowy B2B. Jeśli w praktyce wykonawca ma swobodę organizowania pracy i odpowiada za realizację uzgodnionych usług, przemawia to za samodzielnym charakterem współpracy. Jeśli natomiast na co dzień działa jak pracownik podporządkowany przełożonemu, sama umowa B2B może nie odzwierciedlać rzeczywistej sytuacji.

Sama nazwa umowy nie wystarczy. PIP patrzy na rzeczywiste warunki

Podpisana umowa ma znaczenie, ale nie gwarantuje, że współpraca zostanie oceniona zgodnie z jej nazwą. Jak podkreśla ekspertka serwisu ifirma.pl, ani tytuł dokumentu, ani zawarte w nim postanowienia nie przesądzają o charakterze zatrudnienia, jeżeli rzeczywistość wygląda inaczej.

PIP wskazuje, że zapisy umowne nie mogą być wprowadzane jedynie dla pozoru. Nie istnieje również jedno kryterium, które w każdej sytuacji rozstrzygałoby o tym, czy dana relacja jest stosunkiem pracy, czy współpracą cywilnoprawną. Konieczna jest ocena wszystkich okoliczności konkretnego przypadku.

Dlatego samo wpisanie do umowy, że wykonawca działa jako niezależny przedsiębiorca, nie wystarczy, jeżeli w praktyce musi przestrzegać godzin pracy ustalonych przez firmę, wykonywać bieżące polecenia przełożonego i nie ma swobody w organizowaniu swoich obowiązków.

Istotna jest również zgodna wola obu stron, o ile nie pozostaje w sprzeczności z obowiązującymi przepisami. Pokazuje to jedna z ostatnich interpretacji dotyczących opieki nad osobami starszymi.

Informacja o tym, że współpraca będzie realizowana na podstawie umowy cywilnoprawnej, została w tym przypadku jednoznacznie przekazana już na etapie rekrutacji, a następnie znalazła odzwierciedlenie w postanowieniach umowy. W ocenie PIP był to dodatkowy czynnik przemawiający za prawidłowością zastosowanej formy współpracy.

W praktyce oznacza to, że przy ocenie umowy liczą się zarówno jej postanowienia i ustalenia między stronami, jak i rzeczywisty sposób wykonywania obowiązków. Przedsiębiorcy, którzy chcą korzystać z B2B lub umów cywilnoprawnych, powinni więc zadbać nie tylko o odpowiednie zapisy w dokumentach, ale również o to, by codzienna współpraca rzeczywiście odpowiadała ich treści.

Źródło: gazetaprawna.pl
Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381557mega.png
©℗

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.