„Awantura” wokół nowych zasad żywienia dzieci w szkołach przekracza granice zdrowego rozsądku – oceniła we wtorek minister edukacji Barbara Nowacka. Odniosła się w ten sposób do krytyki nowych jadłospisów w szkolnych stołówkach. Opozycja określa zmiany mianem „ideologicznego szaleństwa”.
Od 1 września, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia, obowiązują zmiany w zasadach żywienia przedszkolaków i uczniów. W ich jadłospisach obok mięsa muszą się regularnie pojawiać m.in. ryby i strączki. Ograniczane mają być cukier i sól. Zmiany mają pomóc w przeciwdziałaniu otyłości wśród dzieci.
Nowy akt dopasowuje zasady do aktualnych norm żywienia populacji Polski opracowanych przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH – PIB. Dokument ma na celu walkę z nadwagą i otyłością wśród dzieci poprzez rygorystyczne określenie jakości żywienia w szkołach i przedszkolach. Rozporządzenie wydano na podstawie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia.
Ministerstwo Zdrowia przekazało, że „nowe zasady nawiązują do założeń diety planetarnej – modelu żywienia, który łączy troskę o zdrowie człowieka z troską o środowisko”.
Nowe zasady żywienia w szkołach. Mniej mięsa, więcej warzyw i strączków
Zmiany wywołały falę krytyki, m.in. były premier, a obecnie lider ugrupowania Rozwój Plus Mateusz Morawiecki, ocenił, że „zamiast schabowego dzieci dostaną sojowego”. W nagraniu na X dodał, że „nikt nie pytał rodziców, zero konsultacji, po prostu wjechali z dietą planetarną”.
– Najpierw straszą, że dieta mięsna zabija planetę, a potem każą dzieciom jeść fasolę z kaszą. Dość tych szaleństw ideologicznych – dodał. Zaapelował też: „Opamiętajcie się!”.
We wtorek dziennikarze poprosili Nowacką o komentarz do sprawy.
– Czy ja muszę się odnosić do każdej głupoty i niedouczenia pana Morawieckiego? – odparła Nowacka.
Dodała też, by uwagi dotyczące nowego sposobu żywienia dzieci kierować do Ministerstwa Zdrowia, które przygotowało przepisy. Zaznaczyła, że Morawiecki „jako premier powinien wiedzieć, że każde rozporządzenie, czy to ministra zdrowia – tak jak w tym przypadku – czy innego ministra, podlega konsultacjom społecznym”.
– To rozporządzenie weszło w życie w lutym tego roku, więc gdzie był pan Morawiecki przez tyle miesięcy, że się w ogóle sprawą nie zainteresował? – zapytała.
Barbara Nowacka odpowiada na krytykę szkolnych jadłospisów
Oceniła, że „awantura o to, że dzieci mają jeść zdrowo, przekracza zdrowy rozsądek”. Dodała, że „dzieci w szkołach mają się odżywiać zdrowo”.
Podkreśliła, że wszystkim nam powinno zależeć na zdrowiu młodego pokolenia i na tym, by się zdrowo odżywiało. Dodała, że gdy spojrzymy na wyniki testów sprawnościowych młodych albo na rosnącą otyłość, to „każdy przytomnie myślący człowiek lub odpowiedzialny patriota powinien powiedzieć, że powinniśmy zadziałać na rzecz zdrowej diety”.
Zdrowej – podkreśliła – a więc „zbilansowanej, opartej na lokalnych produktach, która w dodatku korzysta z produktów wyprodukowanych przez polskich rolników”.
– A tu wjeżdża pan Morawiecki bez przeczytania czegokolwiek i mówi, że nie podoba mu się, że dzieci będą jadły kaszę. No człowieku, przecież kasza jest polskim produktem – dodała.
Szefowa MEN oceniła, że dobrze, by dzieci wiedziały, że „można zjeść wspaniałe naleśniki z serem, można zjeść mięso, można zjeść coś innego i wszystko może być supersmacznie przyrządzone”.
– To tak naprawdę wszystko w rękach kucharek, a one naprawdę w szkołach potrafią być genialne – dodała.
Nowacką zapytano też o słowa posłanki PiS Marii Kurowskiej, która w kontekście diety planetarnej pisała na X o „obłąkańczej lewackiej ideologii”, która „wpłynie bardzo ujemnie na zdrowie i rozwój”.
– Rozporządzenie ministra zdrowia przygotowali dietetycy, a pani Kurowska jest posłanką, która słynie z wypowiedzi kompletnie substandardowych, dotyczących czy przyrody, czy właściwie każdego obszaru – odpowiedziała. – Rozmawiajmy o autorytetach – dodała.
Podkreśliła, że „dietetycy od dawna mówią, że żywność musi być różnorodna”, a posiłki zdrowe, zbilansowane, wspomagające rozwój dziecka.
– Rolnicy mówią: jedzcie polskie produkty, inwestujcie w nas. Dokładnie to zaproponowało Ministerstwo Zdrowia – dodała. – Jedzenie w szkołach potrafi być smaczne i bardzo zachęcam do tego też, by rodzice spojrzeli krytycznie na to, co sami serwują dzieciom na talerzu – zaznaczyła.
Jak poinformowało Ministerstwo Zdrowia, nowe przepisy stawiają na większą różnorodność i lepsze zbilansowanie posiłków. Wśród najważniejszych zmian są: co najmniej jeden pełnowartościowy posiłek na bazie nasion roślin strączkowych w tygodniu, bez dodatku produktów odzwierzęcych; ograniczenie podawania potraw mięsnych w ramach obiadu do dwóch razy w tygodniu; przygotowywanie zup na wywarach warzywnych co najmniej dwa razy w tygodniu; większy udział warzyw i owoców w codziennych posiłkach; większy nacisk na produkty pełnoziarniste.
Kolejne zmiany resortu to także dalsze ograniczenie dodatku cukru do napojów przygotowywanych na miejscu; woda jako preferowany napój dla dzieci i młodzieży; wykorzystywanie, jeśli to możliwe, produktów lokalnych lub ekologicznych. (PAP)
pak/ joz/
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu