Eksperci naukowi Rady Bezpieczeństwa Rosji w zeszłym tygodniu na spotkaniu poświęconym "przeciwdziałaniu fałszowaniu historii" wskazali wśród głównych zagrożeń kampanie informacyjne prowadzone przez obce państwa - pisze w poniedziałek "Kommiersant".
Reklama

Dziennik relacjonuje spotkanie ekspertów z rady naukowej Rady Bezpieczeństwa, z sekcji zajmującej się problemami bezpieczeństwa informacyjnego. "Eksperci Rady Bezpieczeństwa określili sześć głównych najistotniejszych wydarzeń i okresów historycznych, które są fałszowane i których należy bronić. To polityka narodowościowa Imperium Rosyjskiego (spekulacje dotyczące +kwestii kolonialnej+), polityka narodowościowa ZSRR, rola ZSRR w zwycięstwie nad faszyzmem w II wojnie światowej, pakt Ribbentrop-Mołotow oraz ZSRR i kryzysy polityczne w NRD, na Węgrzech, w Czechosłowacji i innych były krajach socjalistycznych" - relacjonuje "Kommiersant".

Eksperci ocenili, że pamięć historyczna staje się "obiektem celowych działań destrukcyjnych ze strony zagranicznych struktur państwowych i organizacji międzynarodowych realizujących interesy geopolityczne w nurcie polityki antyrosyjskiej" - czytamy w dzienniku.

Jak pisze "Kommiersant", raport poświęcony fałszowaniu historii i zagrożeniom dla bezpieczeństwa narodowego przygotował sztab generalny Ministerstwa Obrony. Właśnie w ramach walki z fałszowaniem historii resort opublikował w zeszłym roku "znaczną liczbę dokumentów archiwalnych, np. o działaniach banderowców i zbrodniach wojennych sojuszników faszystów - relacjonuje gazeta. "Jeden z wysokich rangą przedstawicieli sztabu generalnego zauważył, że jeśliby zrobiono to wcześniej, być może udałoby się skuteczniej przeciwdziałać w przestrzeni informacyjnej radykałom na Ukrainie w okresie przejęcia przez nich władzy" - przekazuje "Kommiersant".

Według dziennika podczas spotkania pojawiły się propozycje stworzenia ośrodka państwowego, który mógłby wykorzystać doświadczenia zlikwidowanej w 2012 roku prezydenckiej komisji ds. przeciwdziałania próbom fałszowania historii. Uczestnicy spotkania zgodzili się, że niezbędne są działania profilaktyczne oraz sprawne reagowanie na próby fałszowania historii.

Kierownik Instytutu Historii Powszechnej Rosyjskiej Akademii Nauk Aleksandr Czubarian powiedział "Kommiersantowi", że "to nie historycy, nie zawodowcy prowadzą wojny informacyjne". Ocenił, że nie ma konieczności tworzenia specjalnego ośrodka czy komisji do nauk historycznych, ponieważ istnieją w Rosji instytuty i wydziały historyczne na uczelniach.

Czubarian oznajmił, że te instytucje wspólnie z Rosyjskim Towarzystwem Historycznym (RIO) mogą poradzić sobie z próbami fałszowania historii. Czubarian wskazał, że RIO opracowało wzorzec dotyczący "30 trudnych pytań" historycznych, w tym wydarzeń roku 1917 czy paktu Ribbentrop-Mołotow.

W 2009 r. ówczesny prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew powołał specjalną komisję, która miała zajmować się przeciwdziałaniem próbom fałszowania historii na szkodę Rosji. W skład komisji weszli przedstawiciele różnych ministerstw, agencji rządowych, służb specjalnych i archiwów, jak również Dumy Państwowej i Rady Federacji (niższej i wyższej izby parlamentu) oraz kilku organizacji pozarządowych. Wśród jej członków znalazło się też kilku historyków. Komisja - jak podaje "Kommiersant" - została zlikwidowana w 2012 roku.