Franciszek wraz z towarzyszącymi mu prawosławnymi dostojnikami: ekumenicznym patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem i arcybiskupem Aten i całej Grecji Hieronimem odwiedził obóz uchodźców Moria, gdzie przebywa około 2500 osób, oczekujących na azyl.

Przeszli wśród kilkuset nieletnich i matek z dziećmi, ludzi starszych. Franciszek przywitał się uściskiem ręki z wieloma z nich, rozmawiał, obejmował. Wielu z nich mówiło mu, że są z Syrii i Iraku.

Migranci trzymali transparenty: "Chcemy wolności", "Papież jest naszą nadzieją". Na jednym widniał apel: "Prosimy ratujcie Jazydów", odnoszący się do grupy religijnej prześladowanej na terytoriach zajmowanych przez dżihadystów z Państwa Islamskiego (IS).

Reklama

Następnie w namiocie papież z przedstawicielami prawosławia przywitali się po kolei z 250 uchodźcami i słuchał ich historii. Wielu z nich płakało i błagali papieża o pomoc.

Tam również Franciszek wygłosił przemówienie, które rozpoczął od słów: "Chciałem być dzisiaj z wami. Pragnę wam powiedzieć, że nie jesteście sami".

Reklama

"W minionych miesiącach i tygodniach znosiliście wiele cierpień w swoim dążeniu do lepszego życia. Wielu z was czuło się zmuszonymi, by uciec od konfliktów i prześladowań, zwłaszcza z uwagi na wasze dzieci, na maleństwa" - powiedział.

Papież oświadczył: "Przybyłem tutaj z moimi braćmi, patriarchą Bartłomiejem i arcybiskupem Hieronimem, tylko po to, żeby być z wami i usłyszeć wasze opowieści. Przybyliśmy, aby zwrócić uwagę świata na ten poważny kryzys humanitarny i modlić się o jego rozwiązanie".

"Jako ludzie wiary - dodał - pragniemy połączyć nasze głosy, aby wypowiedzieć się w waszym imieniu. Mamy nadzieję, że świat dostrzeże te sytuacje tragicznej i naprawdę rozpaczliwej potrzeby i zareaguje w sposób godny naszego wspólnego człowieczeństwa".

"Kiedy cierpi którykolwiek z naszych braci lub sióstr, wszyscy jesteśmy dotknięci. Wszyscy wiemy z doświadczenia, jak łatwo niektórym ludziom ignorować cierpienia innych, a nawet wykorzystywać ich słabość" - zauważył Franciszek.

Następnie stwierdził, że takie kryzysy mogą też wyzwolić w ludziach to, co najlepsze. Zwrócił uwagę na postawę narodu greckiego, który "wspaniałomyślnie" odpowiedział na potrzeby uchodźców, pomimo własnych trudności.

Przypomniał, że wiele osób przybyło z Europy, by pomóc migrantom przybywającym do Grecji.

"To prawda, wiele jeszcze pozostaje do zrobienia. Ale dziękujmy Bogu, że w naszych cierpieniach nigdy nie zostawia nas samymi" - przekonywał.

Papież zaapelował do uchodźców: "Nie traćcie nadziei".

"Największym darem, jaki możemy ofiarować sobie nawzajem jest miłość: miłosierne spojrzenie, gotowość do słuchania i zrozumienia, słowo zachęty, modlitwa" - podkreślił.

Przypomniał przypowieść o dobrym Samarytaninie, który dostrzegł potrzebującego człowieka i natychmiast się zatrzymał, aby mu pomóc.

"Dla nas jest to przypowieść, która odnosi się do Bożego miłosierdzia, adresowanego do wszystkich, bowiem Bóg jest wszechmiłosierny. Jest to również apel, aby okazać to samo miłosierdzie osobom będącym w potrzebie. Niech wszyscy nasi bracia i siostry na tym kontynencie, jak dobry Samarytanin, przychodzą wam z pomocą w owym duchu braterstwa, solidarności i poszanowania ludzkiej godności, która cechuje jego długą historię" - wezwał Franciszek.

Zapewnił migrantów: "Obejmuję was wszystkich z miłością. Dla was i tych, którzy wam pomagają modlę się o Boże dary męstwa i pokoju".

Ekumeniczny patriarcha Konstantynopola Bartłomiej powiedział w wystąpieniu zwracając się do uchodźców: "Świat zostanie osądzony po tym, jak was traktował".

"Będziemy wszyscy odpowiedzialni za sposób, w jaki zareagujemy na kryzys i konflikt w waszych regionach" - dodał.

Papież podczas wizyty w obozie otrzymał rysunki od dzieci. Zwracając się do jednego ze swych współpracowników powiedział następnie: "Bardzo proszę, trzeba je zachować, nie mogą się zgubić, chcę je mieć na swoim biurku".(PAP)