Matka zostawiła dzieci w kościele? Pedagog specjalny: Dobrze, że nie na śmietniku

Przemoc domowa
Przemoc domowaShutterStock
28 marca 2016

Z rodzicami jest trudniej. Tymi biologicznymi. Miałabym często ochotę porządnie im dokopać, że do takiego stanu dziecka dopuścili. Ale to nic nie da. Więc choć maluch zaczyna mówić do nas „ciociu”, tulić się, trzeba mieć świadomość, że my ich nie zastąpimy mówi w wywiadzie dla DGP Dorota Sznajder.

Kościół, szpital, winda w bloku. Dobrze, jeśli kobiety nie pozostawiają dzieci na śmietnikach. Sytuacja życiowa zmusza je do podejmowania różnych decyzji. Często desperackich. Zwłaszcza jeśli pozbawione są wsparcia. Zawsze tak było, tyle że obecnie takie historie są nagłaśniane. Ale zgadzam się, że pomoc dla kobiet i dla rodzin w trudnej sytuacji jest często fikcją, pozostaje na poziomie deklaracji. Pamiętam taką rodzinę, w której co roku przychodziło na świat dziecko, wcześniak, w siódmym, ósmym miesiącu. Dwanaścioro się urodziło, wszystkie z automatu szły do placówek wychowawczych, bo matka z różnych powodów, także zdrowotnych, nie była w stanie się nimi zająć. W mojej placówce w pewnym momencie była dziesiątka jej dzieci. To była młoda kobieta, niezaradna, nie prosiła nikogo o pomoc, ale przecież wszyscy widzieli, co się dzieje. Urzędnicy OPS-u, personel szpitala, w którym rodziła. Nikt nie wpadł na pomysł, żeby jej pomóc, może uświadomić. Krytykować matki jest łatwo. A to są często kobiety zagubione, zepchnięte na boczny tor, z problemami, z których nie mogą się nikomu zwierzyć.

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png