"Bardzo możliwe, że terroryści dokonali zamachów wcześniej, niż początkowo planowali. Ich decyzję mogło przyśpieszyć zatrzymanie Abdeslama, a także ogłoszony wczoraj intensywny pościg za domniemanym konstruktorem bomb użytych do zamachów w Paryżu, a prawdopodobnie także teraz w Brukseli" - powiedział Tophoven w wywiadzie dla telewizji ZDF.

"Ten człowiek - 24-letni Nadżim Laszrawi (inny podejrzany w sprawie zamachów terrorystycznych w Paryżu), który przebywał w Brukseli od kilku miesięcy, uciekł" - powiedział ekspert. "Uciekły także inne osoby". "Jeżeli mają dostęp do broni, to można obawiać się kolejnych zamachów" - ostrzegł.

Zdaniem niemieckiego eksperta środowisko terrorystów związane z Abdeslamem chciało pokazać, że jest "nadal zdolne do działania i nie uległo operacyjnemu osłabieniu". Jak ocenił, zamachy były "perfekcyjnie zaplanowane i profesjonalnie wykonane".

Tophoven skrytykował służby belgijskie i francuskie za zbagatelizowanie siły siatki terrorystycznej, choć - jak zastrzegł - nie jest to tylko ich winą. Zaznaczył, że w Belgii wywiad wewnętrzny liczy zaledwie 600 pracowników, a tylko z tego kraju wyjechało do Syrii 500 islamistów, z których wielu wróciło jako wyszkoleni bojownicy. "We Francji nie jest lepiej. Trzeba zapytać, czy są to siły wystarczające" - zauważył ekspert.

Jego zdaniem zarzuty można postawić też politykom. Jak podkreślił, dzielnica Molenbeek posiada dużą autonomię, a narodowe służby bezpieczeństwa nie mają dostępu do spisu mieszkańców tej dzielnicy. "Ostatnie dane pochodzą sprzed lat. Władze dzielnicy odmawiają przekazaniu danych. Nie wiadomo, kto tam mieszka" - skrytykował niemiecki ekspert.

Tophoven zwrócił uwagę na powtarzające się informacje o zainteresowaniu terrorystów placówkami nuklearnymi w Belgii. Przypomniał, że ostatnio znaleziono nagrania wideo dyrektora atomowej placów badawczej, którego najwidoczniej śledzono, by za pomocą szantażu uzyskać dostęp do materiałów rozszczepialnych. "Ochrona tej placówki była nieuzbrojona; nie zauważono, że niektórzy pracownicy się zradykalizowali" - powiedział Tophoven dodając, że "władze Belgii będą musiały wiele wyjaśnić".

Tophoven zwrócił uwagę na zmianę akcentów w działalności terrorystów. W związku z porażkami w Syrii i Iraku Państwo Islamskie koncentruje się na "indywidualnych zamachach w Europie, by zademonstrować, że nadal istnieje".

Markus Kaim z Fundacji Nauka i Polityka powiedział, że celem terrorystów jest zmuszenie państw zachodnich do zaprzestania interwencji w Syrii. "Zamachy mają zwiększyć presję zachodnich społeczeństw na ich rządy, w celu wycofania się z Syrii" - powiedział ekspert.

W Brukseli doszło we wtorek do dwóch ataków terrorystycznych, których celem było lotnisko Zaventem i metro. Według informacji podawanych przez media w zamachach zginęły 34 osoby, a ponad 200 zostało rannych.