Dzisiejszy wielki publiczny spór dotyczący tego, czy PiS zawłaszcza państwo i ogranicza nasze wolności obywatelskie, tak bardzo zaprząta nam głowy, że nie zauważyliśmy, że choćby w zakresie edukacji rządzącą partię trzeba pochwalić, i to dobitnie. Właściwie, jeśli chodzi o edukację, to raczej pośrednio, bardziej w zakresie zagwarantowania Polakom swobody wyboru czegoś, co z demokracją łączy się jak powietrze z oddychaniem. Bo to właśnie PiS, choć na wielu polach jest postrzegany – słusznie – jako uzurpator nienależnych mu praw, tu zachował się jak skrajny demokrata.
Opinia
Dając rodzicom prawo decyzji i prawo wyboru tego, co ich zdaniem dla ich dzieci najlepsze: szkoły w wieku sześciu lub w wieku siedmiu lat. To prawo wyboru zgwałciła Platforma Obywatelska (PO), podpierając się argumentami z bajki, że cała Europa wysyła dzieci do szkoły w wieku sześciu lat, a tylko nasze, według części rodziców, są głupie i niedorozwinięte. Dzisiaj wróciło na swoje miejsce, w ręce rodziców. To oni, a nie oszołomione wizją atrap reform panie minister edukacji z poprzedniego rozdania, będą sami siebie rozliczać z tego, czy dla własnych dzieci zrobili wszystko, co dało się zrobić.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.