W Gdańsku podczas manifestacji "Murem za Wałęsą" głos w obronie męża zabrała Danuta Wałęsa. Były prezydent, jak mówiła, "jeszcze poczeka, jak będzie jeszcze większa grupa, to on na pewno przyjdzie".

Tłumacząc postępowanie Lecza Wałęsy powiedziała: "Moi kochani, gdyby Wałęsa nie rozmawiał z komunistami, to by nic nie osiągnął, nie bylibyśmy tutaj, nie wiadomo, jak by się wszystko potoczyło. Tak że Bogu dzięki, że on rozmawiał z komunistami, ale ja mogę gwarantować, że on nikogo nie skrzywdził, nikogo nie zdradził, nikogo nie sprzedał i nie brał żadnych pieniędzy!".

Danuta Wałęsa odnosiła się w swoim przemówieniu również do bieżącej polityki. Jak powiedziała: "Platforma może i robiła źle, może się zapomnieli w pewnym momencie, nie pracowali dla społeczeństwa, ale czułam się wtedy bezpieczna. Teraz czuje się zniewolona, boję się każdego dnia". O Jarosławie Kaczyńskim powiedziała: "Przyszłam tutaj, żeby zamanifestować swój sprzeciw względem tego rządu i względem tego małego człowieczka, który stoi za tymi, których tam wybrał, i nawet się nie wychyli, bo się boi. Bo on się bał i w stanie wojennym. Nie internowali go, zamknął się w czterech ścianach z kotem. (...) Rząd jest po to, żeby służył społeczeństwu, nie pewnej grupie, jakimś wybranym ludziom. Nie [może być tak,] że jest pani premier, pan prezydent, a rządzi sobie z tylu jakiś malutki i podejmuje decyzje, a oni je wykonują".

Jej zdaniem "władzy na ulicy nie zdobędziemy, ani jej nie obalimy". Jak stwierdziła, smutne jest to, że KOD nie może liczyć na poparcie Kościoła: "Kościół mógłby dużo powiedzieć, księża czy biskupi, którzy byli świadkami tamtych czasów, ale Kościół osiągnął swoje, Wałęsa wywalczył Msze Święte w radio i telewizji, Kościół ma wiele rzeczy, teraz dostał pieniądze. A Kościół - mój Boże - powinien być z narodem". Nawiązała również do o. Tadeusza Rydzyka: "Zakonnik powinien żyć w ubóstwie, bo przysięgał ubóstwo. A ten zakonnik w Toruniu to nie jest zakonnik, to jest biznesmen"

Reklama