Król: Tyrania większości

Marcin Król
Marcin KrólDGP / Wojciech Górski
9 grudnia 2015

Najwybitniejsi myśliciele polityczni połowy XIX w., czyli Alexis de Tocqueville i John Stuart Mill, byli pryncypialnymi zwolennikami demokracji. W tekstach, a także w korespondencji, jaką między sobą prowadzili, niepokoili się dwoma potencjalnie niebezpiecznymi zjawiskami, jakie mogą wystąpić w demokracji.

 Pierwszym był brak ludzi wybitnych i zdegradowanie demokracji do poziomu przeciętności, a drugim – potencjalna tyrania większości. Zajmijmy się tyranią większości.

Otóż dla obu tych myślicieli – a obecnie sytuacja wygląda podobnie – tyrania większości mogła wystąpić na dwu poziomach: wyborów powszechnych oraz wewnątrz samego parlamentu. A tyrania większości w parlamencie budziła ich największy niepokój. Sprawa nie jest wcale prosta, bo przecież zawsze rządzi większość parlamentarna, chyba że został powołany – z reguły na okres przejściowy – rząd mniejszościowy. I arytmetyczna większość zawsze może uchwalić w parlamencie, co jej się żywnie podoba, bo właśnie ma większość. Wyobraźmy sobie na przykład decyzję parlamentu głoszącą, że blondynki nie mogą studiować biologii. Większość może taką decyzję uchwalić. Co zatem sprawia, że jej nie uchwala?

Pozostało 91% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381536mega.png
381439mega.png
381499mega.png