"The Economist" po zamachu w Paryżu: Reakcja świata zależy od kolejnego ataku

Zamachy w Paryżu,  EPA/IAN LANGSDON Dostawca: PAP/EPA.
Zamachy w Paryżu, EPA/IAN LANGSDON Dostawca: PAP/EPA.PAP/EPA / IAN LANGSDON
15 listopada 2015

Wojna domowa w Syrii i powstanie Państwa Islamskiego to przyczyny wzrostu zagrożenia atakami terrorystycznymi w Europie. Takiego zdania jest brytyjski tygodnik „The Economist”.

Gazeta pisze, że Państwo Islamskie rośnie w siłę i chodzi nie tylko o zdobywanie terytoriów w Iraku, ale także o wykorzystywanie mediów społecznościowych.

Radykalni islamiści rekrutują i szkolą tysiące europejskich muzułmanów, także tych z Francji. Na terenie Francji czy Wielkiej Brytanii może być do pięciuset wytrenowanych bojowników, pisze „The Economist”.

Przed paryskim atakiem nie wykryto żadnej wzmożonej aktywności; działania ekstremistom ułatwiają smartfony chroniące prywatność użytkowników. W Europie zapewne wzrosną obawy o słabe granice zewnętrzne i praktycznie nieistniejące - wewnętrzne.

Zamachy to także pożywka dla populistycznych polityków. Niepokoić może łatwy dostęp do broni automatycznej w Europie. Co się teraz stanie - będzie zależało od tego, kiedy będzie następny zamach.

Częstsze ataki mogłyby oznaczać, że będą wprowadzone regularne kontrole obywateli, jak w Izraelu. To wydaje się trudne politycznie i ekonomicznie i byłoby to jasnym sygnałem, że terroryści wygrali - konkluduje „The Economist”.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: IAR

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.