PO chce dać futrzakom więcej praw, a nam – więcej obowiązków związanych z opieką nad nimi. Określenie „kiełbasa wyborcza” nabiera w tym wypadku nowego znaczenia.
Została rzucona pod nos tym, którzy wolą pochylać się nad losem czworonogów niż ludzi. Którzy sypiają z kotami, z psami jedzą z jednego talerza i uważają, że zwierzętom należą się takie same prawa jak nam. Jeszcze jeden maleńki kroczek i labradory będą mogły głosować w wyborach, jamniki studiować, a persy ubiegać się o zasiłek socjalny. Po tym, co tu napiszę, wielu z was będzie wieszało na mnie – nomen omen – psy. Ale wszystkie te pomysły PO są nie mniejszym idiotyzmem niż przywiązanie kotu do ogona odpalonej racy. Partia, która obiecywała rozwiązać kwestię związków partnerskich, ulżyć finansowo dużym rodzinom, pomóc wykorzystywanym przez system, wspomóc uciemiężonych, postanowiła w całej swojej wspaniałomyślności… zakazać trzymania psów na łańcuchach.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Teraz z Płatnościami powtarzalnymi BLIK
zyskasz dostęp do wszystkich treści
za 29 zł / miesiąc przez 3 miesiące
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
