Manifestacja dotyczy otwarcia w ich miastach biur amerykańskiej firmy. Kierowcy oskarżają ją o łamanie prawa i odbieranie im zarobków.
Reklama

Sąd zakazał działalności we Francji amerykańskiej firmie, ale ta wykorzystuje czas między odwołaniami do kolejnych instancji, by uruchamiać sieci usług w różnych francuskich miastach. Klienci dzięki internetowi mogą znaleźć prywatnego i taniego kierowcę, który zawiezie ich do pożądanego celu.

Taksówkarze protestują i za przykład podają dwóch prefektów z Bordeaux i z północy Francji, którzy zabronili działalności amerykańskiej firmie. Manifestanci ostrzegają, że w kraju dojdzie do burd, jeśli rząd nie zdobędzie się na stanowczą i odważną decyzję.

Inaczej sprawę widzi dyrektor francuskiego oddziału amerykańskiej firmy. Według niego, trzeba wziąć pod uwagę, że większość klientów jego przedsiębiorstwa nie korzysta z taksówek. A zatem firma nie zabiera taksówkarzom chleba, lecz zwiększa ofertę transportu. Z usług amerykańskiej firmy skorzystało niemal pół miliona Francuzów.