Mieszkańcy Moskwy składają kwiaty w miejscu śmierci Borysa Niemcowa. Dziś mija miesiąc od zamordowania lidera rosyjskiej opozycji. Morderca zastrzelił 56-letniego polityka w centrum rosyjskiej stolicy.
Reklama

Jak ustalili funkcjonariusze prowadzący śledztwo, Borysa Niemcowa dosięgły cztery kule. Do zamachu doszło na Dużym Moście Moskworeckim, obok murów Kremla. Przyjaciele opozycyjnego polityka domagają się jak najszybszego ustalenia morderców i zleceniodawców zabójstwa. „Odczuwamy żal z tego powodu i doskonale wiemy, kto jest odpowiedzialny za to zabójstwo” - twierdzą.

W ich opinii, wszyscy znają winowajców, ale nikt z tym nic nie robi. Zwracają też uwagę, że z ujawnieniem prawdy o śmierci Borysa Niemcowa może być tak jak z prawdą o zbrodni katyńskiej. „W ZSRR ukrywano te straszne informacje, więc pewnie tak samo będzie z prawdą o zabójstwie Niemcowa, że nie dożyjemy jej ujawnienia” - dodają. Do tej pory śledczy byli przekonani, że bezpośrednio odpowiedzialni za śmierć Niemcowa są Czeczeni zatrzymani w kilka dni po zabójstwie. Jednak, jak ujawnił dziennik „Kommiersant”, zgłosił się świadek, którego zeznania przeczą niektórym dotychczasowym tezom stawianym przez zespół śledczych.