Islandczycy mają poważne kłopoty z wulkanem Bardarbunga. Jego aktywność nie słabnie od prawie czterech miesięcy. Od chwili ożywienia się wulkanu aparatura badawcza zarejestrowała 34 tysiące podziemnych wstrząsów, z których 74 określono, jako poważne. Największy problem stwarza lawa wyrzucana z krateru w dużych ilościach. Już pokrywa ona ponad 77 km kwadratowych i stale jej przybywa.

Z powodu ukształtowania terenu trudno jest nieraz przewidzieć, w jakim kierunku popłynie strumień tej ognistej masy o temperaturze około 1400 stopni. Zdaniem naukowców ilość lawy wyrzuconej przez Bardarbungę przewyższa dotychczasowy rekord ustanowiony przez inny wulkan islandzki 230 lat temu. Jak twierdzi profesor Pall Einarsson, geofizyk z Uniwersytetu Islandzkiego obecna forma aktywności wulkanicznej różni się od tego wszystkiego, co widziano na wyspie w czasach współczesnych. Obok lawy wulkan emituje ogromne ilości dwutlenku siarki. Oblicza się, że są one równe dziennej produkcji wszystkich kominów Unii Europejskiej. Grozi to kwaśnymi deszczami lub opadami kwaśnego śniegu.

Stały nadzór nad czynnym wulkanem i utrzymywanie w gotowości służb ratunkowych kosztowało już podatników islandzkich sumę równą prawie 4, 5 mln euro.

Reklama