Numer 112 - mimo ogromnych nakładów finansowych, pełni funkcję tylko call center

Karetka pogotowia
W tym roku na utrzymanie numeru 112 wydano już 36 mln złShutterStock
22 października 2014

Budowa systemu powiadamiania ratunkowego kosztowała 160 mln zł. Znaczną część tej kwoty miała wyłożyć Bruksela, ale środki te wycofano z refundacji. Bo wokół przetargu wybuchła afera korupcyjna

– Zdecydowaliśmy się wycofać zakontraktowane środki z projektu OST 112. Oczywiście one nie przepadły, zostały przekazane na inne przedsięwzięcia, m.in. informatyzację nauki – mówi nam wiceminister infrastruktury i rozwoju Iwona Wendel odpowiedzialna za negocjacje z Komisją Europejską wydatków na e-administrację. Właśnie z unijnych funduszy, a konkretnie z 7 osi, sfinansowane miało być 85 proc. wydatków na OST 112, czyli zrefundowane miało być ok. 145 z wydanych 160 mln zł.

Po tym jednak, jak jesienią 2011 roku wybuchła afera korupcyjna wokół projektów informatycznych, a system powiadamiania ratunkowego znalazł się na liście projektów skażonych korupcyjnymi praktykami, nad jego rozliczeniem zebrały się czarne chmury. Mimo iż teoretycznie budowę systemu zakończono w 2012 roku, MIR musiało zdecydować o wstrzymaniu jego certyfikacji (pod koniec ubiegłego roku). A w tym roku polską decyzją w ogóle wycofano te faktury z wniosków o unijne refundacje. – Cały czas czekamy na wyniki postępowania prowadzonego przez prokuraturę – dodaje minister Wendel. Tłumaczy, że jeżeli sprawa karna zostałaby umorzona, to środki wciąż można jeszcze przywrócić i rozliczyć nimi OST 112. Ale jako że jest to już projekt ukończony, to jest też czarny scenariusz. Może się okazać, że będziemy musieli go sfinansować z budżetu państwa, a nie ze środków unijnych.

Niestety wygląda na to, że śledztwo prokuratury wokół afery przy e-przetargach raczej się rozszerza, niż kurczy. Wczoraj CBA zawiadomiło, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm osobom. Tym razem sprawa dotyczy zatrudnienia w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji byłego dyrektora oraz naczelnika ds. informatyzacji w Komendzie Głównej Straży Granicznej. Choć kilka miesięcy wcześniej obaj usłyszeli zarzuty o wyrządzenie kilkumilionowej szkody przy informatyzacji, to zostali zatrudnieni w resorcie odpowiedzialnym za cyfryzację. Zanim sprawa się wydała, obaj pracowali nad zintegrowaniem wszystkich telefonów alarmowych pod numerem 112.

Jak widać, kłopoty OST 112 się nie kończą. Podobnie jak i wydatki. W odpowiedzi na nasze pytania o koszt utrzymania systemu Ministerstwo Spraw Wewnętrznych odpowiedziało, że w 2012 r. wydano na niego 21,1 mln złotych, w 2013 r. – 40,5 mln, a w tym już niemalże 36 mln. Kolejne kilkadziesiąt milionów złotych co roku pochodzi z budżetu Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, które odpowiada za wypłatę wynagrodzeń pracowników 17 centrów powiadamiania ratunkowego. – A to i tak nie są wszystkie wydatki na ten system, bo jest jeszcze trzeci resort, który też musi go współfinansować, czyli Ministerstwo Zdrowia odpowiedzialne za ratowników medycznych – mówi nam Paweł Soloch, ekspert Instytutu Sobieskiego ds. administracji. – I nie byłoby problemem, gdyby ten system był sprawny. Niestety mimo iż od jego uruchomienia minęły już ponad dwa lata, to wciąż jego funkcjonowanie pozostawia wiele do życzenia – dodaje Soloch.

Ubiegłoroczny raport NIK ostro stwierdzał, że w Polsce praktycznie nie istnieje spójny system rozwiązywania sytuacji kryzysowych, takich jak powodzie, duże pożary czy epidemie, a szczególnie słabym ogniwem w tym łańcuchu jest właśnie OST 112. Jak wskazywał NIK, problemem jest to, że dotychczas nie wypracowano jednolitej koncepcji funkcjonowania systemu, choć jest on budowany od 2006 roku. W tym czasie tylko w MSW powstało aż 14 różnych koncepcji.

– I niestety wciąż tak to wygląda, że centra powiadamiania ratunkowego pełnią funkcję wyłącznie czegoś w rodzaju call center. Liczba połączeń nawet rośnie, Polacy mają sporą świadomość, do czego ten numer służy, ale niestety skuteczność pozostaje słaba – dodaje Soloch i ocenia, że odpowiada za to niejasny podział kompetencji między szefami resortów spraw wewnętrznych oraz administracji i cyfryzacji, a także słaba koordynacja działań nie tylko między resortami, lecz także między administracją centralną i wojewódzką.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.